Verbundi
Forum jest aktualnie zamknięte. dziękujemy wszystkim za wspólną grę.

Zakład pogrzebowy "Niebo"

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Admin on Pią Paź 09, 2015 1:03 pm




No cóż tutaj trafi każdy prędzej czy później, niezależnie od rasy czy statusu.
Dyrektorem jest tutaj William Haller i mimo szalonego stylu bycia zarządza nim całkiem nieźle. Zakład pogrzebowy umieszczony jest obok cmentarza. Jeden duży budynek jest podzielony na dwie części, wyraźnie oznaczone.
Pierwsza część to skrzydło administracyjne. To tu znajduje się buro dyrektora oraz sale przyjmujące klientów tych żywych. Również tutaj załatwia się wszystkie potrzebne formalności, łącznie z wyborem trumien i urn. Druga większa część to dom pogrzebowy. Tam znajdują sie chłodnie, pomieszczenia do przygotowania, czy sala pożegnań.
Do większości pomieszczeń wstęp mają tylko pracownicy. Wystrój wnętrz jest dobrany odpowiednio do przeznaczenia. W biurze panuje ciążka grobowa atmosfera, gdy w sali pożegnań jest już bardziej komfortowo. Zakład jest czynny przez 24h 7 dni w tygodniu, jedynie w grudniu podczas świąt ogranicza swoja działalność.
avatar
Admin
Admin

Liczba postów : 201
Join date : 22/08/2015

Zobacz profil autora http://verbundi.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by William Holler on Sro Paź 14, 2015 2:23 pm

Zaleta latajacego transportowca była mobilność. Lot w środku sztormu na Smoczą Wyspę był trudny, ale możliwy, w przeciwieństwie do helikopterów. Statek był służbowy i legalnie zarejestrowany, chociaż skombinowanie go było nie lada wyczynem. W naturalny sposób teren wokół budynku miał jasno oznaczona strefę lądowania.
William właśnie lądował, ciężki statek w pięknym stylu zmiażdżył nieodpowiednio zaparkowany samochód. Słysząc zgrzyt stali Undertraker coś wymamrotał pod nosem. Nie przejmował sie tym, skasował tak już tak nie jeden samochód. Na strefę lądowania z wielka literą „H“ był zakaz wjazdu czymkolwiek, parking za to był za płotem, ale leniwi kierowcy zawsze tu podjeżdżali. A on zawsze wygrywał. Gdy tylko maszyna siadła pewnie na ziemi zgasił silniki i otworzył właz. Wysiadł niosąc Ciela na plecach, wraz z nim jego kochane marionetki-szkielety. zaalarmowani pracownicy, przynajmniej ci wolni, jak na zawołanie pojawili się w drzwiach. Wydał im polecania, szybko zarysował sytuację a ci wzięli sie jak mrówki do pracy.  Z racji aktualnego nadmiaru „gości“ i braku w kadrze, a był zbyt leniwy by ściągać ludzi z innej zmiany, przydzielił do pomocy swoje zabaweczki.  Tylko jeden z praktykantów wrzasnął na całe gardło widząc kościstych pomocników Undertrakera.
- Ach ci kochani nowicjusze - zachichotał i udał się do swojego biura.
Ulokował młodego panicza w jednej z trumien które miał wystawione na widok publiczny. Konkretniej do tej która leżała na uboczu bo brakło na nią miejsca. Doskonale wiedział o co chodzi, już gdy zabierał dzieciaka z wyspy poczuł zapach znanego mu wynalazku. To wystarczyło by go nie zapakować do chłodni jak pozostałych „klientów“, jednak nie mógł się powstrzymać i nie dać nauczki  jego opiekunowi. Totalnemu debilowi zresztą...przynajmniej w jego oczach. Obejrzał jego obrażenia dość dokładnie, ktokolwiek się z nim, albo nim zabawił znał się na rzeczy. I wcale mu nie zazdrościł pobudki... Nie mając dokładnych danych co do czasu zaaplikowania specyfiku, zostawił swojego gościa i zajął się papirologią. Osobiście chętnie by pogmerał w labolatorium, ale nawet status dyrektora nie zwalniał z pomocy swoim ludziom.  Czekał aż zainteresowani zgłoszą się po hrabiego.
avatar
William Holler

Liczba postów : 65
Join date : 08/10/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Ciel Phantomhive on Sro Paź 14, 2015 3:24 pm

Ciel spał ciut dłużej, niż powinien po dawce specyfiku, którą sobie zaaplikował jeszcze w rezydencji. Jednak, po pewnym czasie wziął głęboki wdech, podniósł się do pozycji siedzącej, a następnie rozejrzał się po miejscu, gdzie się znalazł.
- Undertaker! - zwrócił na się uwagę pogrążonemu w papierach mężczyźnie..
Ponieważ był tu nie raz i nie dwa, wiedział niemal natychmiast, że jest w gabinecie szarowłosego. Dlatego czym prędzej wyczłapał się ze swojego chwilowego łóżka. Szybkim krokiem skierował się do jego biurka, po czym, bo chrzanić dobre wychowanie i spokój, a następnie zerknął na mężczyznę, który ze swoim charakterystycznym uśmieszkiem wypełniał papierologię.
Przez ten przypływ adrenaliny kompletnie ignorował to, że tak właściwie, to wszystko go boli. Mało tego, od wysiłku, czytaj tych kilku kroków, by podejść w stronę biurka, pociekła mu krew z nosa, co z kolei sprawiło, że się zatoczył i osunął na ziemię. Nie stracił jednak przytomności.
- Muszę poprosić o podwyżkę... - mruknął pod nosem, opierając się o fotel.
Taa, jakby mu płacili za ryzykowanie życia, było by fajnie. A tak musi się zadowolić tylko tym, co uzbiera się z dochodów w jego firmie. No i tym że jednak jeszcze żyje. Tak, to było coś, na co nie narzekał, chcąc czy nie: życie było mu miłe w każdy sposób, w jaki mogłoby być. Może tylko na romanse się nie pisze, bo to mu nie w głowie akurat.
Usilnie próbując w miarę prosto się utrzymać, przeszedł na fotel, na który opadł z ciężkim westchnieniem. Dojdzie do siebie, to nie podlega wątpliwości. Ale może to trwać trochę dłużej, niż sądził. Ale może to i dobrze; wszak czas jest najlepszym lekarstwem. Z drugiej strony jednak, był bardzo bardzo ciekaw miny szanownego Yagamiego, gdy zobaczyłby go żywego w drugiej rundzie. Nie mógł po prostu tego przegapić i już rezerwował sobie chwilę, kiedy miałoby to nadejść, by być tego świadkiem!
- Długo leżałem? - zapytał się, masując sobie skronie i podkurczając nogi, by odrobinę ulżyć sobie w bólu brzucha. - Walki na wyspie się zakończyły? - dodał kolejne pytanie, po czym syknął gdy zakuło go gdzieś niedaleko serca, ale na szczęście nie te organ.
avatar
Ciel Phantomhive

Liczba postów : 73
Join date : 25/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by William Holler on Czw Paź 15, 2015 12:20 am

Zajmował się papirologią od niechcenia. Dzisiaj zrobi większość, jutro znając życie policja sama powiadomi o „wypadku przy pracy“ i zlecą się rodziny. Czas jednak zlatywał, jedynie od czasu do czasu wszedł kolejny kościsty posłaniec z kolejnymi arkuszami makulatury czy to z informacjami o zwłokach, czy do uzupełnienia. Gdyby mógł powymieniałby połowę pracowników na swoje marionetki, ale te niestety odstraszały żywych interesantów... W przerwie na reklamę usłyszał wrzask zrozpaczeni dobiegający gdzieś ze strefy lądowania, co skomentował swoim złowieszczym chichotem. 6 auto w tym miesiącu uległo kasacji, firmy ubezpieczeniowe zapewne go „kochają“.
Dopiero urokliwy wrzask hrabiego skutecznie oderwał go od twórczego zajęcia. Spojrzał na poobijanego Ciela, a był taki uroczy kiedy spał. Obserwował jak wychodzi ze swojego „łóżka“ chętnie by mu pomógł ustać na nogach gdyby nie urokliwy charakter panicza, nawet w takim stanie wolał nie zaliczyć kolejnego liścia. Podstawił mu jednak filiżankę herbaty i talerzyk z ciasteczkami w kształcie kostek, bo wyglądał jak siedem nieszczęść.
- Urlop też Ci się przydał - dokończył zdanie odnośnie podwyżki siadając z powrotem na swoim fotelu. Swoją droga pomysł z podwyżką nie taki zły...  Spojrzał na zegarek
- Godzinę i siedem minut, licząc od Twojego zameldowania do wrzasku - odparł. Lot trwał może 10 minut. Wtedy wyczuł jeszcze coś,albo raczej zameldowała mu o tym jedna z marionetek. Miał z nimi wieź wiec mógł wydawać polecania, jak i odbierać informację bez kontaktu wzrokowego czy dotykowego. Choć ciężko to nazwać telepatią. 
- Nie wiem, ja Cie tylko zabrałem razem z chłopakami do towarzystwa. Zapytaj ich - wskazał subtelnie palcem wskazującym na drzwi. Wyczuwał dwa zbliżające się półsmoki i jeszcze kogoś. Jak mniemał jeden z kompletu był odpowiedzialny za stan hrabiego. Miał tylko nadzieje,że drzwi nie wylecą zaraz  z zawiasów.
avatar
William Holler

Liczba postów : 65
Join date : 08/10/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Ciel Phantomhive on Czw Paź 15, 2015 7:12 pm

Grell wraz z Sebastianem i L, ze Smoczej Wyspy skierowali się niemal natychmiast prosto do zakładu, gdzie mieszkał chyba  Undertaker. Larin chciał zobaczyć stan Ciela, Grell i tak musiał go odebrać. No i Sebastian, który wiernie dotrzymywał towarzystwa Ryuzakiemu, a na którego pomyłka genetyczna nawet nie śmiała narzekać. Tak, za chwilę sam na sam z Sebastianem, Sutcliff oddałby wiele, ale jak na złość Michaelis tego nie chciał przyjąć...
Ciel zerknął na wskazane przez Undertakera drzwi. Pierwsze co mu się rzuciło w oczy, to długie, czerwone włosy i czerwona koszula, w którą ubrany był Grell.
- Grellu Sutcliff! - wstając z fotela, Ciel nagle znowu odzyskał zdolność do całkiem rześkiego poruszania się i braku zbolałego głosu.
Energicznym jak na jego obrażenia krokiem, podszedł do czerwonowłosego, po drodze zaciskając mocno dłoń w pięść, którą wycelował prosto w policzek czerwonej pomyłki genetycznej. Wziął zamach, już miał go uderzyć najmocniej jak potrafił, co i tak nie mogło się równać uderzeniem Sebastiana, jak Grell westchnął cicho i szybciej zatrzymał jego dłoń, niż ten zdążył w ogóle dobrze się zamachnąć.
- Nie powinieneś się przemęczać, paniczu - odezwał się łagodnie czerwonowłosy i uśmiechnął się ciepło, zerkając na niego jak rodzic na psocące dziecko.
- Nie masz prawa mi rozkazywać! - pokrzywił się mu Ciel z uroczym fochem.
Grell westchnął cicho pod nosem, delikatnie ujmując go pod pachę. Ciel i tak był chudy i zmizerniały, a Grell jaj to półsmok, był silny, a jako skrycie kobieta (cóż, ujmijmy że jest to bardzo nie wiadomo), jest też bardzo delikatny. Co prawda chłopak po drodze okładał czerwonowłosą pomyłkę pięściami po plecach, ale ten nic sobie nie robiąc, przeniósł Ciela na fotel raz jeszcze.
- Powinieneś odpoczywać - czerwonowłosa pomyłka genetyczna z lekkim uśmiechem podsunęła mu już wystygłą herbatę.
Ciel zaprotestował, że zimnej i tak pić nie będzie i żeby się zwyczajnie nie wysilał, ale pstryknięciem, Grell podgrzał herbatę, że nie mógł narzekać. Podsunął mu też bliżej ciasteczka, przymuszając, by zjadł jedno. Młody hrabia zerknął na niego spojrzeniem wprost morderczym, po czym zjadł ciastko, bo faktycznie musiał mieć siłę, żeby w miarę łatwo oszukać kochaną trójkę że miał wypadek samochodowy. Chociaż, znając życie, to wezwą lekarza, a jak na jego nieszczęście, kochana ciocia jest lekarzem. Tak, jak ona się dowie o jego kontuzjach i obrażeniach, niezwłocznie będzie chciała go obejrzeć, a tego wolałby unikać. Niczego tak nie cierpi, jak lekarzy. No, może jeszcze kotów nie dzierży, ale tu wkracza zwykła alergia. Dokończył ciastko, upił łyka i odstawił filiżankę na stolik.
- Wracacie ze smoczej wyspy? - bardziej stwierdził niż zapytał. - Jak wygląda sytuacja? - zagadnął, woląc takie rzeczy omówić we względnie odpowiednim gronie.
avatar
Ciel Phantomhive

Liczba postów : 73
Join date : 25/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Sebastian Michaelis on Czw Paź 15, 2015 9:11 pm

Chwile po opuszczaniu portalu Sebastian zmienił sie w swoją ludzka postać. Nie mając jednak możliwości zajrzenia do szafy wyczarował sobie spodnie i białą koszule z nieco przydługawymi rękawami. chodziło o zakrycie znaczka. Grell przy tym był chyba w skowronkach, ponieważ mógł  przez chwile zobaczyć jego gołą klatkę. Nie miał jednak za długiej przerwy, rozkaz L był wyraźny: kurs do zakładu pogrzebowego.. Zresztą nawet sam jego panicz nadal pozostał w służbowym stroju. Puścił czerwonego towarzysza przodem, a potem wraz z paniczem wszedł do środka. Obserwował cała scenkę z boku, nie komentując, ani nie ruszając się z miejsca. Nie widział jeszcze Ciela na oczy, ale  był w opłakanym stanie.Z drugiej strony go podziwiał, ze w ogóle sam się oddał w ręce Kiry. Odwaga czy szaleństwo? Opaski na jego prawym oku nie skomentował, gdyby Grell mu nie powiedział uznałby, że utracił oko w jakimś wypadku. A propo tego wrzoda na tyłku jak na półsmoka był wyjątkowo delikatny, może przez te krótką chwilę, ale udało mu się to wyłapać. Stał jednak grzecznie i czekał na ruch swojego pana.

Tymczasem L również chwilowo ograniczył sie do obserwacji. Z jego perspektywy to były normalne relacje, te same które miał on ze Sebastianem czy N z Claude, tylko szefem był wkurzony dzieciak. Chociaż nie oceniał go po samym wyglądzie, właściwie to chętnie by go poznał. Mimo młodego wieku wydawał się mieć głowę na karku.
- Tak wracamy z wyspy. Kira niestety uciekł, udało nam się złapać jego prawą rękę.  Poza Tobą znaleźliśmy jeszcze jednego zakładnika - odparł jak na służbową rozmowę przystało.
- Gdy odpoczniesz chciałbym z Tobą porozmawiać, jeśli to oczywiście możliwe i wymienić informacje. - dodał. Miał oczywiście na myśli dłuższą pogawędkę może przy jakiś szachach ?  Z jednej strony grali w różnej drużynie, z drugiej nie byli wrogami, a takie spotkania mogą przydać sie im obu.
avatar
Sebastian Michaelis

Liczba postów : 98
Join date : 30/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by William Holler on Czw Paź 15, 2015 9:45 pm

Undertraker też wlepił wzrok w drzwi które zaraz się otwarły. Długie jaskrawe włosy ciężko było przeoczyć, potem zobaczył Sebastiana i L.  Ten ostatni pachniał bardziej na człowieka, ale był jakiś...dziwny. Zasadniczo w jakiś dziwny sposób by tu pasował, i nie chodziło o kolor włosów. Obserwował uroczą scenkę z uśmiechem na swojej paszczy. A miał te same ząbki co Grell
- Więc to Ty zgubiłeś swojego pana, a już się zastanawiałem co to za kretyn. Nie pomyliłeś czasem koloru włosów ? - przygryzł. Nie mógł się po prostu powstrzymać. No bo kto normalny zostawia swojego panicza, hrabiego jeszcze, w takiej sytuacji ?!
- Ech ale szkoda, liczyłem na lepsze fajerwerki - dodał zrezygnowany podpierając się ręką o brodę. Nie był wrogo nastawiony do Grella, on po prostu tak miał.
- Nawiasem ktoś kto go tak urządził znał się na rzeczy - dodał łapiąc drugą ręką za ciasteczko i gryząc kawałek. Naprawdę liczył na jakieś efektowne wejście smoka czy coś.
avatar
William Holler

Liczba postów : 65
Join date : 08/10/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Ciel Phantomhive on Czw Paź 15, 2015 11:49 pm

- Jaka szkoda... - mruknął pod nosem Ciel, opierając głowę na dłoni.
Nie skomentował tego innymi słowami. Te po prostu wystarczyły na jego oko. To zdrowe oko w sensie. Albo po prostu te bez magicznego znaczka, o nie do końca odgadnionym działaniu. Po chwili milczenia powiedział coś, co i tak powiedzieć musiał:
- Spóźniłeś się - Ciek poczynił kolejny morderczy zerk w stronę Grella.
- Wybacz, mój panie - czerwonowłosy skłonił się lekko hrabiemu. - Obiecuję niezwłoczną poprawę - dodał, uśmiechając się nieznacznie i powracając do pozycji wyprostowanej.
- Że też szanowna ciotka cię musiała wytrzasnąć... - wymamrotał hrabia, kręcąc w niedowierzaniu głową, a następnie upił kolejnego łyka herbaty.
Ciel po prostu, jak każdy Brytyjczyk zresztą, na herbatę zawsze znajdzie czas. Zwłaszcza, jeśli ów napój będzie dobrej jakości, odpowiednio zaparzony i ogólnie z całym ceremoniałem. Kiedy L zapytał się, czy mogliby gdzieś porozmawiać, ten skinął krótko głową. Zasadniczo nie widział przeszkód. Zawsze z chęcią wymienia się informacjami, ale znacznie chętniej je podkrada niż się nimi dzieli.
- Nie widzę problemu - przytaknął Ciel ze spokojem, zerkając na L. - Mogę nawet zaproponować swoją rezydencję - dodał, usłużnie sugerując miejsce spotkania. - Grasz w szachy? - zapytał się z czystej i nie zbyt zdrowej ciekawości.
Brunet wyglądał na inteligentnego, tudzież po prostu taki był. Swój swojego wyczuje, więc nawet jak chował pod pozorem nie dbania o nic swój intelekt, do osoba o podobnym zawsze go wyniucha. Zwłaszcza jak jest psem. To znaczy Psem Królowej.

Grell, podczas wymiany zdań między detektywami, zerknął na Undertakera, który właśnie powiedział co wiedział. Rozdziawił usta, w minie zszokowanej i sfoszonej na raz, po czym postąpił do niego kilka kroków, odrobię się galopując, i krocząc podobnie, jak kobieta która właśnie wywęszyła plotki albo promocję, i chce się upewnić co do ich prawdziwości.
- Żyje? - tu zerknął na Ciela, po czym z uroczym uśmiechem wrócił spojrzeniem na Undertakera. - Na moje oko: tak. Po co drążyć, skoro wszyscy są zadowoleni? - przechylił głowę, wciąż uroczo się uśmiechając do mężczyzny. - Jedyne co jest złe w tej sytuacji to to, że ten psychopata dalej jest na wolności - pogrążając się w zamyśleniu i pukając się palcem w brodę zaczął chodzić po pomieszczeniu, kompletnie ignorując to, że zaczyna je odrobinę demolować, wszak nie czuł bólu, a i tak był pogrążony w rozmyślaniach.
avatar
Ciel Phantomhive

Liczba postów : 73
Join date : 25/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Sebastian Michaelis on Pią Paź 16, 2015 12:19 am

Sebastian stał spokojnie i obserwował. Zasadniczo to nie miał tu nic do gadania. Zawiesił tylko wzrok na Grelu, zdaje się ze ta dwójka zaczyna darzyć siebie "sympatią". Irytował go jednak sposób poruszania się czerwonego, na razie jednak poprzestał na samej obserwacji.

L tymczasem ignorował i Undertrakera i lokaja hrabiego. Nie wyczuwał by dyrektor miał jakieś mordercze zamiary, u Ciela wyczul podenerwowanie, ale jakoś go to nie zdziwiło. A Sebastian jak zwykle stoicki spokój. Rezydencja, prawdę mówiąc nie słyszał o niej, choc był bogaty raczej trzymał się z daleka od tego typu towarzystwa. Przyjęcia to była raczej działka jego ojca. Skinął głową, to może być ciekawa partyjka.
- Dawno nie grałem - przyznał - Z checią Cie odwiedze Hrabio  - zgodził się. Chętnie by dopowiedział jeszcze jego nazwisko,gdyby nie fakt, ze za cholerę nie potrafił zapamiętać go w poprawnej formie. 

Tymczasem Undertraker tylko zachichotał na słowa Grella Przeskoczył wzrokiem z Grella na Ciela, z hrabiego na L i Sebastiana, po czym wrócił znów na czerwonego.
- Jeśli twój panicz tak okazuje zadowolenie, to nie chce go spotkać gdy będzie zdenerwowany - spasował rozsiadając się wygodniej w fotelu i dokańczając ciasteczko. Nie chciał się kłócić, wodził tylko wzrokiem za Grellem, który chyba wziął sobie za cel wydeptanie ścieżki w jego biurze. Zniszczeń jakie powoli tworzył pozostawił bez komentarza, nawet jakoś specjalnie nie miał mu tego za złe. Nie był jakimś maniakiem czystości. Wszak jak będą zbyt duże to wyśle się rachunek na adres rezydencji.... Sprawa Kiry raczej go nie dotyczyła, on tylko sprzątał trupy po ich psychologicznych zagrywkach. Dzięki temu miał pracę, za co był im wdzięczny.
avatar
Sebastian Michaelis

Liczba postów : 98
Join date : 30/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Ciel Phantomhive on Pią Paź 16, 2015 11:02 pm

Grell tym czasem zatrzymał się, zerkając na Undertakera z miną zamyśloną, badawczą. Widać było że nad czymś intensywnie się zastanawia. Prawda, jego zamyślenie krążyło wokół młodego Phantomhive i tego, jakby się zachowywał, gdyby był absolutnie zdenerwowany.
- Mhm... - mruknęła czerwona pomyłka genetyczna. - Też go wolę nie widzieć wkurzonego - dodał(a) Grell, zerkając ukradkiem na Ciela.
Ten pogrążony był w rozmowie z Ryuzakim, dlatego też się w to nie wtrącał. Co nie zmienia faktu że jednym uchem gdzieś tam nasłuchiwał, o czym rozmawiają panowie. Dla swoistego bezpieczeństwa. O ile na Smoczą Wyspę sam się zaprosił, subtelnie dając mu do zrozumienia że poradzi sobie sam i bez jego polecenia palcem nawet ma nie kiwnąć, o tyle teraz wolał już mieć rękę na pulsie.
Półsmok od nowa zaczął łazić bez ładu i składu po pomieszczeniu, rozmyślając o tej sprawie, gdzie mógłby się ukryć Yagami, czy powinien poinformować Mme Red, czy nie pogadać sobie z Jej Wysokością... Z tej całej półprzytomności, po drodze przypadkiem doprowadził stan biura do takiego, że pilnie poszukiwany byłby ktoś, kto to ogarnie. Co rusz słychać było dźwięk tłuczonych urn, czy pękającego drewna, z których zrobione były trumny.
Kiedy po raz któryś usłyszał tłuczone cosie, Ciel zerknął na Grella z uroczym fochem wymalowanym na twarzy. W jego oczach było widać mord. Dość słusznie zresztą, bo gdyby mógł, po prostu zamordowałby czerwonowłosego, a najlepiej to jego własną ukochaną i jedyną oraz niepowtarzalną czerwoną piłą ze złotymi elementami.
- To rozkaz - zaczął hrabia autorytarnym tonem. - Zostaniesz tu, i posprzątasz... - dodał, zerkając na niego spojrzeniem, które pewnie by zabiło, gdyby dostał moce od Misy.
Sutcliff zerknął na niego spod oka z miną: "No chyba nie...". Jak na złość, jego kontrakt stanowił, że musi wykonywać rozkazy swojego panicza, jak absurdalne by nie były, Z grymasem na twarzy mówiącym, że wcale się to mu nie uśmiecha, skłonił się lekko i powiedział typową linijkę swojego Romea:
- Yes, my lord.
- Undertaker - szlachcic zwrócił się do szarowłosego mężczyzny. - Gdyby sprawiał kłopoty, po prostu użyj... odpowiednich argumentów - uśmiechnął się tajemniczo.
Tak, to było załatwione, więc teraz coś, na co rzadko się kiedy zdobywa. Zerknął więc na Ryuzakiego i Sebastiana, po czym wstał z fotela, poprawił poplamione od krwi ciuchy. I tak je musi zmienić jak tylko wpadnie do rezydencji. Chwycił za fotel, by się nie przewrócić, bo dalej był słabszy i obolały, a potem zasugerował im co następuje:
- Jeśli chcecie, możemy już teraz udać się do rezydencji - odezwał się ze spokojem, znów zerkając po mężczyznach. - Grell musi tu posprzątać, a poza tym, sam nie dam rady dojść choćby do drzwi... - dodał, wysilając się na delikatny, nieco zbolały uśmiech.
avatar
Ciel Phantomhive

Liczba postów : 73
Join date : 25/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Sebastian Michaelis on Pią Paź 16, 2015 11:51 pm

Sebastian śledził wzrokiem Grell(a), a gdy upadało coraz więcej przedmiotów spojrzał na szefa za biurkiem. To była dość nietypowa scenka, choćby dlatego, ze szary  przyjmował toz  obojętnością i spokojem tym bardziej, jak zakładał, urny swoje kosztowały i zniszczenia powoli zaczęły sięgać tysiaka lub dwóch. Rzecz jasna oceniał to "na oko" nie znał rzeczywistych cen rynkowych, ale te małe dzieła sztuki raczej nie kosztują paru groszy. Gdy jednak młody panicz wydał rozkaz, a czerwony pomruczał nie mógł sie powstrzymać i zachichotał cicho, o wiele ciszej niż potrafił to Undertraker. Chociaż jego ulubiona kwestia dziwnie zabrzmiała w ustach Grell, jakos to do niego/niej nie pasowało.

L również obserwował kątem oka, chociaż jego aż tak bardzo nie interesowało przemeblowanie gabinetu. Miał jeszcze inne sprawy,te ważniejsze na głowie, poza tym to nie jego budynek. Szybko poskładał fakty i w zasadzie wydał polecenie  ułamek sekundy po tym jak Ciel skończył swoją kwetię
- Sebastianie - zwrócił się do lokaja - odprowadź hrabiego do domu.
Sebastian spojrzał na swojego pana z lekkim zaskoczeniem. Dobrze wiedział co sie teraz działo z jego bratem, nie mówiąc już o tym wyrośniętym pająku
- Jesteś pewny paniczu ? - zapytał dla pewności
- Poradzę sobie sam z N, to nie pierwszy raz. - mruknął odwracając się bokiem do ekipy.
- Yes my lord - lokaj skłonił się i podszedł do panicza biorąc go na reće. L otworzył drzwi i wyszedł znikając gdzieś na korytarzu.

Undertraker z kolei obserwował jak czerwone kudły rozwalają mu gabinet. Podążał za nim wzrokiem mordując go w myślach na kilka sposobów, za to co wyczyniał.
-320 zł.. 140 zł... 950 zł...1200zł..., 200 zł...  - mamrotał pod nosem wymieniając ceny poszczególnych "akcesoriów dla gości". Z pewnością braknie mu wypłaty by spłacić straty które właśnie poczynił.  Chociaż nie mógł się powstrzymać kiedy Grellowi na łeb spadła gablotka z trofeami w których trzymał cząstki dusz ofiar. Szkoda, że nie umieścił tam czegoś ciężkiego... Gdy jego panicz wydał mu wyraźny rozkaz zachichotał złowieszczo.
- Odpowiednie argumenty powiadasz? - Sięgnął ogonem do swojego schowka i wyjął na widok publiczny swoją [You must be registered and logged in to see this link.]. Używał jej jako narzędzia pomocniczego przy używaniu swojej mocy.
- Nie ma problemu - uśmiechnął sie szeroko i oparł swoja "zabawkę" o ścianę z tyłu.
Po wyjsciu gości odpowiednio przypilnował Grella by ten potrząsał jak się patrzy. Pogonił go przy tym raz swoja kosą. czerwona pomyłka genetyczna miała o tyle wygodniej, ze korzystała z magii która dla Williama była poza zasięgiem. Ponaprawiał w ten sposób i trumny i urny, które wyglądały jak nowe. Zasadniczo to były nowe... Gdy już jednak miał wyjść zatrzymał go. Wysunął kosę w jego/jej stronę ucinając kosmyk czerwonych włosów. Na końcu dyndał woreczek
- Weż to. jego ciotka jest lekarką, numer "miałem wypadek samochodowy" nie przejdzie. To pomoże złagodzić ból i przyśpieszy proces leczenia. - wyjaśnił.
Po wyjściu Grella siedział jeszcze ze dwie godziny kończąc prace z dokumentami. Gdy stosik dokumentów wylądował gdzie trzeba wyszedł.

[zt wszyscy]
avatar
Sebastian Michaelis

Liczba postów : 98
Join date : 30/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Jacob Frye on Wto Gru 08, 2015 2:14 pm

Walka na pociągu była ekscytująca, bez wątpienia znalazło się kilku zdziwionych taka scenka mieszkańców miasta. W teorii powinni być w ukryciu, w praktyce żadne z nich nie wiedziało którędy dokładnie i gdzie zatrzyma się pociąg. Co prawda linie kolejowe nie wybiegały poza teren wyspy, ale też miasto wcale takie małe nie było. Półsmok raczej nie miał szans. Poza tym,ze było dwoje na jednego, to smoki same w sobie miały lepsze umiejętności jak i znacznie wytrzymalsze ciało. Po kwadransie ciekawej rozrywki przeciwnik padł na posadzkę wagonu ledwo dysząc. Odniesione w walce rany były śmiertelne i raczej nie było się co łudzić,że dożyje poranka. Co ciekawe zdradził rodzeństwu mały sekret, chociaż zamiast powiedzieć wprost użył zagadki
Jacob prostym gestem ustąpił pola swojej siostrze i pozwolił wykończyć irytujacego brązowawego półsmoka. On już się zabawił, na dzisiaj mu wystarczy.
avatar
Jacob Frye

Liczba postów : 128
Join date : 27/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Evie Frye on Wto Gru 08, 2015 2:51 pm

A w praktyce, kredo asasynów mawiało: Chowaj się tam, gdzie najbardziej cię widać. Wmieszaj się w tłum... No a to poniekąd robili właśnie bliźniaki. Czyż mogli być bardziej widoczni, niż na dachu pociągu? Pomijając już, że na dachu, to jeszcze utrzymywali tam równowagę, a do tego się bili. Czyż to nie jest spełnieniem tego założenia zasad asasynów? No, ale to nie pora na takie rozmyślania, bo czas tak jakby naglił.
Kiedy Jacob ustąpił jej miejsca i pozwolił wykończyć tego delikwenta, ta skorzystała z tego przyzwolenia. Walnęła go w pierś, ale tak że przy okazji uruchomił się mechanizm ukrytego ostrza, które przebiło mu serce. Tak, kolejny wkurzający dezerter padł, ale trzeba było coś z nim zrobić.
- Następny przystanek: zakład pogrzebowy - rzuciła ni do siebie, ni do truchła, ni do brata, obserwując otoczenie.
Kiedy tylko gdzieś przed nimi zauważyła odpowiedni szyld, który mawia iże podobno reklamacji właściciel jeszcze nie dostał, złapała ciało tak, by nie było problemu nim rzucić daleko i mocno, ale też oby celnie. Wyczekując odpowiedniej chwili, by dostarczyć klienta do punktu docelowego, podeszła do krawędzi, a gdy było około pięciu metrów do celu, zwyczajnie cisnęła ciałem w okno, jak miała nadzieję, dyrektora tego przybytku...
avatar
Evie Frye

Liczba postów : 122
Join date : 26/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by William Holler on Wto Gru 08, 2015 3:31 pm

- Proszę tylko tu... - Undertaker nie dokończył tego zdania, bo właśnie trafił na pocztę lotniczą - ...podpisać.
Cóż, nie zdążyli podpisać, bo wszystko co na biurku spadło na ziemię z drugiej jego strony. Holler podszedł do okna, rozglądając się za osobą, która mu tego gagatka podrzuciła. Wrócił do biurka i zamknął oczy, które i tak skrywa pod dużo za długą grzywką, i wziął głęboki wdech. Jego, tym razem żywi o dziwy wszelkie klienci, zerknęli niepewnie w tą stronę. Nawet przysunęli się bliżej siebie, bo jednak cholera jedna wie, co się działo, że właśnie prosto i idealnie na biurku wylądowało kolejne ciało.
- Wybaczcie, pierwszy klient z reklamacjami - najweselszy grabarz świata próbował obrócić to w żart.
Chwycił ciało, które dalej krwawiło, a nawet było na tyle ciepłe, że od samego dotyku mógł stwierdzić, iż osobnik ten zginął nie wcześniej, jak kwadrans temu. Zaniósł je do chłodni, gdzie przykrył je białym prześcieradłem, a następnie wrócił do tamtych, którzy właśnie próbowali ulotnić się po cichu.
- Dokumenty przyślę pocztą! - rzucił wesoło i pomachał im na pożegnanie.
To było względnie zażegnane, wszak konkurencji też nie ma, a w domu na spokojnie mogli sobie poprzeglądać wszystko, no i zawsze tą drogą więcej im pokaże, tudzież podsunie pod nos więcej opcji kolorystycznych i zdobień. Domyślając się, kto to mógł zrobić, postanowił niemal natychmiast zrobić mu wykład o dyskrecji.
- Grell Sutcliff, usted no es un buen mayordomo*... - wymamrotał pod nosem w swoim ojczystym języku, kiedy sięgał po swój telefon i wybierał numer do wymienionego osobnika.
Po szybkiej wymiany zdań, poszedł do chłodni. Czerwona cholera tam trafi, a on sprawdzi ile może, do czasu jak Grell łaskawie wejdzie do jego królestwa. Kiedy doszedł do ciała, sprawdzał co się da. Czy nie ma czegoś w kieszeniach, jakie obrażenia otrzymał, czy nie miał czegoś ważnego... No po prostu co się da, to analizował badawczo.

*Hiszp.: Nie jesteś dobrym lokajem.
avatar
William Holler

Liczba postów : 65
Join date : 08/10/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Jacob Frye on Wto Gru 08, 2015 4:49 pm

Jacob zagwizdał na rzut do celu. Trafiła idealnie w czyjeś okno i trochę pożałował,ze nie widział miny osób w środku. Spojrzał na pociąg, zasadniczo jechał w odwrotna stronę w którą by chciał, ale nie zeskoczy tez do licha na jakieś budynki gdy się przemieszczają. Ale widział,ze kawałek dalej tory zbliżają się do drogi, więc zmiana pociągu na dach auta nie będzie większym problemem.
- Piękny rzut siostra. A teraz wypadało by złożyć wizytę radzie. Nie podoba mi się to co usłyszeliśmy - westchnął.
Odczekał odpowiednia chwilę i wskoczył na dach ciężarówki. Poczekał na siostrę, a gdy ta stanęła na czerwonym zeskoczyli na ziemie. po wszystkim udali sie do kwatery głównej

[zt Evie i Jacob]
avatar
Jacob Frye

Liczba postów : 128
Join date : 27/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Grell Sutcliff on Wto Gru 08, 2015 5:25 pm

Grell właśnie odebrała dość dziwny telefon od Undertakera. Ciela, któremu powiedziała tylko tyle że wychodzi, zostawił pod opieką kochanej już czwórki. Nie tak dawno do tej gromadki doszedł Snake. Miała nadzieję, że panicza nie zabiją z tej miłości i troski. O zachowanie Snake'a się nie bał, ten był wycofanym człekiem, więc raczej będzie cicho w kącie. Ale nie zdziwiłby się, jakby Baltroy nie zafundował rezydencji kolejnego wymuszonego remontu.
Skracając sobie drogę, bo kto jej zabroni, postanowiła dotrzeć tam drogą pół powietrzną, nawet jak sama asasynem nie jest, a pewnie gdyby go bliźniaki zobaczyli, to by równie ładnie skończyała, jak ofiara podrzucona Hollerowi. Skacząc po dachach, z chaosem w głowie, kierowała się w stronę zakładu srebrnowłosego.
Tuż przed Niebem zatrzymała się na dachu budynku, by ocenić sytuację. Nie wyglądało to dziwnie, jeśli nie liczyć jakichś dwóch niewielkich sylwetek, które zeskakiwały z pociągu, ale z tej odległości mogła to też zwalić na mroczki przed oczami, lub na mylące oświetlenie. Potrząsnęła głową, próbując unormować wzrok, poprawiła okulary, po czym zgrabnie zeskoczyła.
Kiedy zobaczyła rozbitą szybę w jego gabinecie, weszła tamtędy, uważając by się nie skaleczyć. Rozejrzała się po pomieszczeniu, badawczo i uważnie, by niczego nie przeoczyć. Zobaczyła stróżkę krwi, na co zmarszczyła czoło, ale skoro William zaprosił ją już na dół, to tam się czym prędzej skierowała.
- Co się działo na górze? - zadała pytanie, wskazując wypielęgnowanym palcem schody.
avatar
Grell Sutcliff

Liczba postów : 114
Join date : 29/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by William Holler on Wto Gru 08, 2015 6:38 pm

- No no, ciekawe - mruczał od czasu do czasu kiedy badał zwłoki. Ten typ miał całkiem interesujący żywot, chociaż trochę szkoda,że nie udało mu się użyć na nim swojej mocy. Dawno nie miał tak interesującego klienta, który tak wiele potrafiłby mu powiedzieć. Ostatnio tylko zawałowcy,udarowy czy wypadkowy. I kilku topielców. Same nudy. Twórcze i interesujące zajęcie przerwała mu kochana czerwona pomyłka genetyczna. Odłożył skalpel na bok którym dłubał jakieś ciało obce i zdjął rękawiczki. Undertraker był pzrekonany,że to jego robota,dlatego lekko zignorował pytanie..
- Też miło Cie widzieć. Ty mi powiedz. Wiem Grell,że lubisz zabawiać się czasem w Kubę rozpruwacza i sprać lepsze okazy, ale jak podrzucasz mi klientów, to dyskretniej - odparł.
avatar
William Holler

Liczba postów : 65
Join date : 08/10/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Grell Sutcliff on Wto Gru 08, 2015 10:52 pm

- Co jest takie ciekawe? - zagadnęła czerwona pomyłka genetyczna.
Podeszła wolnym krokiem do ciała, badając je spojrzeniem. Rany rozmaitych rodzajów, wyraźnie zaznaczone siniaki. Grell może nie jest i nie była nigdy zawodowym lekarzem jak Madame, albo doskonałym anatomem, jak Undertaker, ale jednak sporo odnośnie medycyny wiedział. Jak na osobę, bez studiów medycznych, była w tych zagadnieniach geniuszem.
- Umiem ukryć ciała tak, że za Chiny Ludowe ich nie znajdą - zerknęła na grabarza jak na idiotę. - I taki mały spojler alert: moja piła ran nie zostawia - zmarszczyła czoło, zerkając na zegarek.
Temperatura ciała, nawet już odliczając trasę z rezydencji hrabiego do zakładu, która trwała kilka minut, wskazywała, że kwadrans już minął, jak nie lepiej, więc nie uwolni czegoś, co zwie cinematic record. Popukała się nieco teatralnie, mimo że w tej sytuacji nie wypada, po brodzie, analizując to, co wie. Westchnęła cicho, kręcąc głową w niedowierzaniu, po czym zdjęła swój czerwony płaszcz i zakasała rękawy. Rękawiczki zamieniła na typowe jednorazówki, z których zwykle się korzysta podczas operacji.
- Skoro już jestem... - mruknęła jedynie, oferując tym samym swoją pomoc i podeszła do nieboszczyka. - Nieźle poturbowany - westchnęła, stwierdzając na głos coś, co widać było gołym okiem.
avatar
Grell Sutcliff

Liczba postów : 114
Join date : 29/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by William Holler on Sro Gru 09, 2015 1:02 pm

Obserwował Grell jak zakłada rękawiczki, sam odszedł na bok zgarniając po drodze próbkę jaką właśnie pobrał,później się tym zajmie dokładniej. Może przyjmie go jako rekrutanta? Przynajmniej się nie darł na widok zmasakrowanych zwłok. A właśnie, gdyby Grell faktycznie go zabił to po co miałby oglądać zwłoki? Tak naprawdę to dawno się nie pomylił w swojej pracy, ale i jemu się zdarza nie jest do licha detektywem, ma inną bardziej odkrywczą i naukową naturę. Podszedł do czajnika
- Herbatki? - zapytał jakby nigdy nic. - Wybacz myślałem, że to twoja robota. Miał interesujące życie. rana na udzie: zadana kilka godzin przed śmiercią dość precyzyjnie. Niewielka, ale głęboka, omija tętnice. Siniaki wskazują na pobicie, rozdarcie materiału na boku i nogawce: typowy ślad po ostrzu. Czarne zabrudzenia są od węgla, możliwe ze pracował przy załadunku - streścił ile się dało. A potem zachichotał, oj nie zdziwiłby się gdyby jego "klient" pracował dla jakiegoś gangu.
- Aczkolwiek pytanie: co jest w stanie uszkodzić smoczą łuskę? - zapytał retorycznie. Skoro już omyłkowo ściągnął tu te czerwoną pomyłkę genetyczną, nie zaszkodzi pogadać na nieco poważniejszy temat, tym bardziej ze i ona była półsmokiem.
avatar
William Holler

Liczba postów : 65
Join date : 08/10/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Grell Sutcliff on Sro Gru 09, 2015 5:04 pm

Grell, na propozycję herbaty w tym akurat momencie, potrząsnęła głową, bo jednak była to na picie, nawet napojów bezalkoholowych, pora co najmniej dziwna. Ale, z drugiej strony, po obcowaniu z kilkoma Brytyjczykami się nauczyła, że na herbatę zawsze jest odpowiedni czas. Potemu wzruszyła ramionami i rzuciła luźno:
- Czemu nie. Poproszę - przytaknęła, a potem wróciła spojrzeniem do ciała.
Za przeproszenie za bezpodstawne oskarżenia skierowane w nią, jedynie machnęła ręką, jako znak że nic się nie dzieje a świat się dalej kręci. Co prawda, z racji że kocha stroić fochy, powinna mu uciąć łeb piłą, ale jednak za bardzo gada lubiła. Badając ciało spojrzeniem i czasami macając, słuchała tego, co mówił Undertaker.
Kiedy zapytał się, co mogłoby uszkodzić łuski smoków, czerwona pomyłka genetyczna aż odstąpiła od dalszego sprawdzania ciała i zerknęła na niego. Mogła się domyśleć, że to półsmok leży przed nią. Zmarszczyła w zamyśleniu czoło, by odpowiedzieć to, co wie, a nie to, czego jedynie się mogli domyśleć.
- Drugi smok? Szok termiczny? Broń z diamentem, lub odpowiednio zaklęta? - ni to stwierdzała w odpowiedzi, ni to odpowiadała na pytanie kolejnymi pytaniami, jakby chciała się upewnić u Hollera.
avatar
Grell Sutcliff

Liczba postów : 114
Join date : 29/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by William Holler on Sro Gru 09, 2015 5:41 pm

Tam dla niego zawsze była odpowiednia pora. Zresztą zaschło mu troche w gardle po żywych interesantach. A temu tam, z którym gawędził Grell raczej się już nie przyda. Sięgnął po słoiczek nasypał, zalał i postawił na tacy  na szafce. Niestety jako tako stolika nie posiadał.
- Szok termiczny w tym wypadku odpada - sięgnął po metalową tackę gdzie zdołał zebrać kilka brązowawych łusek. Podał to Grell by sobie oceniła. Jedna była cała, reszta wyraźnie uszkodzonych.
- Mamy więc pełnokrwiste gady, albo ostrze. Gdy wylądował na biurku był jeszcze w prawdziwej formie. Jak wiesz okno mam od strony bocznej ulicy, przy budynku parking, dalej ulica przy torach kolejowych.  To taka ulica gdzie ciężko się ukryć, mimo tego nie dostrzegłem niczego. - westchnął i wziął swoja szklanke z herbatą. Martwiło go to, smoka jest ciężko ubić, ale i półsmok nie jest łatwym celem. A ten wygladał mu na wysoka domieszkę gadzich cech.
avatar
William Holler

Liczba postów : 65
Join date : 08/10/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Grell Sutcliff on Sro Gru 09, 2015 7:38 pm

Kiedy powiedział że szok termiczny odpada w tym przypadku, zgodziła się, bo to raczej szalenie rzadki przypadek. W sumie, osobiście nawet nie znała osoby, która by z tego powodu miała zniszczone łuski. De facto, Undertaker właśnie pokazał jej łuski, które udało się mu zebrać. Sutcliff delikatnie odebrała je, by przysunąć je bliżej pod oczy.
- Smoki... - Grell zmarszczyła czoło, zerkając na Undertakera. - Nie wiem, czy to zwidy czy nie, ale jak szłam tutaj, to zdaje się, że dwie sylwetki zeskakiwały z pociągu na najbliższej stacji - przechyliła głowę w zamyśleniu.
Tak, była pewna, że na bank widziała te dwie sylwetki. Tylko pytanie podstawowe brzmiało: do kogo one należały? No i gdzie uciekły, kiedy zeskoczyły z tego pociągu, bo Grell była pewna że to przeżyły. Odłożyła tackę z łuskami, po czym chwyciła za herbatę i upiła niewielkiego łyka. Cała ta sytuacja przestawała się jej podobać.
- Mam dziwne przeczucia... - powiedziała jedynie na głos.
avatar
Grell Sutcliff

Liczba postów : 114
Join date : 29/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by William Holler on Sro Gru 09, 2015 8:24 pm

Dla smoka zeskakiwanie z pociągu nie było jakimś wyzwaniem, chociaż to było dziwne. podszedł bliżej do klienta i raz jeszcze zerknął na jego obrażenia. coć mu świtało i dzwoniło, tylko nie wiedział pod jakim adresem. jemu też się to nie podobało, a jak był poważny to nie wróżyło niczego dobrego. A właśnie był, uroczy chichot i żarciki zniknęły.
- Mieli kaptury i/lub byli zwinni? - zapytał. Nie chciał kompana męczyć o szczegóły wszak to nie było przesłuchanie, ale lepiej się upewnić. Jeśli ma się to powtarzać to lepiej mieć sie na baczności. Wolny półsmok spotykający smoka to złe połączenie.Pytanie czy ten nim był czy tez nie...Złapał za komórkę wyszukał odpowiednie nazwisko na liście i wysłał SMSa w iście piorunującym tempie. Oficjalne statystyki niewiele powiedzą,ale od czego ma się zapchany po uszy kontaktami telefon? Nazwisko delikwenta zdążył już poznać, kochane bransoletki z kapitolu czasami sie przydawały. Potem im zgłosi by sobie wykreślili mieszkańca z listy.
- Dziwne pół biedy, złe to już gorszy scenariusz - odparł mimochodem.
avatar
William Holler

Liczba postów : 65
Join date : 08/10/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Grell Sutcliff on Sro Gru 09, 2015 9:28 pm

- Taaak - przytaknęła na jego pytanie. - I kaptury i zwinność - dodała dopełniając odpowiedzi. - A ta suma daje wiadomy wynik - pokręciła raz jeszcze głową.
Upiła kolejnego łyka, oczekując na Undertakera, który własnie gdzieś pilnie wysłał wiadomość. Z niedowierzaniem patrzyła, jak jego palce poruszają się po klawiaturze. Nie dość, że szybko, to jeszcze szpony, bo jego paznokci inaczej się nazwać nie da, w tym mu nie przeszkadzały! To normalnie nie do pomyślenia. W milczeniu i spokoju dopiła herbatę, bo przecież w rozmowie przeszkadzać nie wypada. Co nie zmienia faktu, że gdyby mogła, poczytała by tą wymianę zdań.
Nie musiała mówić, że ma złe przeczucia. W sumie, to jak zawsze miała chaos w głowie, ale do tego już się przyzwyczaiła. Problemem było, że powaga Undertakera sama w sobie źle wróżyła. Skoro najpewniej to były czystokrwiste smoki, to trzeba się mieć na baczności. Trzeba też jakoś ugrać ochronę dla Hollera, bo jego kukiełki na niewiele się zdadzą, jak się czerwona pomyłka spodziewała.
- Tyle tylko, mój drogi, że złe się w żadne inne nie przerodzą, a dziwne mogą ewoluować tak samo w złe jak i dobre - zerknęła na niego kątem oka i wskazała wypielęgnowanym palcem.
Tak powinna też poinformować swojego Romea, ale doszła do wniosku, że zapowie się SMS, a jeśli chodzi o nakreślenie sytuacji: zrobi to zrobi osobiście. Najwyżej nadłoży trochę drogi, ale co to dla osoby, która się gania po dachach? To znaczy, o ile jej Romeo będzie miał tę odrobinę czasu, by się spotkać...
avatar
Grell Sutcliff

Liczba postów : 114
Join date : 29/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by William Holler on Sro Gru 09, 2015 11:00 pm

On tam by sie dziwnie czuł bez swoich szponów, a jeśli chodzi o pisanie SMSów to przywykł. dziennie dość sporo ich wysyłał, zawsze ktoś coś od niego chciał, wiec się wyrobił. Oczywiście bez pakietu nie mogło sie obyć inaczej by zbankrutował. Upił jeszcze łyk herbaty. Czyli to co myślał.
- Mam dobrą, średnia i złą nowinę - odparł odstawiając kubek na miejsce. Poczekał jeszcze aż Grell wyśle SMSa nie lubił komuś przeszkadzać.
- Dobra jest taka,że to Assasini. Jeden kiedyś pomógł mi nawiać z wiezienia. Są raczej po tej dobrej stroni, wiec nasz kolega musiał mieć coś za pazurami - wskazał na klienta - Zła: ich zakon składa sie niemal i wyłącznie z czysto krwistych smoków. Jeżeli są w mieście prędzej czy później dojdzie do spotkań miedzy nami i smokami. - wyjaśnił.
Upraszczając sprawę to nie była wcale dobra wiadomość. Co prawda tamci mieli własne sprawy na głowie, ale tez żyli normalnie wiec interakcje były nieuniknione. Co gorsza na te chwilę nikt nie mógł określić jaki stosunek maja ci, którzy dostarczyli mu klienta. Chociaż znając życie to se świeczka szukać smoczego osobnika który nie ma żadnego ale do wolnych półsmoków.
avatar
William Holler

Liczba postów : 65
Join date : 08/10/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zakład pogrzebowy "Niebo"

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach