Verbundi
Forum jest aktualnie zamknięte. dziękujemy wszystkim za wspólną grę.

Smocza wyspa

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Sebastian Michaelis on Nie Paź 11, 2015 12:47 am

[---> Z willi braci x3]

Polecieć na wyspę. Było oczywiście łatwiej powiedzieć niż zrobić. Co prawda deszcz i wiatr półsmok zniesie, ale chłodne i wilgotne powietrze już z trudem. Woda miała niestety to do siebie, że szybko wychładzała organizm, a zimno nawet dla nich z domieszką ssaczego DNA było zabójcze. Gdy dolecieli na wyspę Sebastian dygotał z zimna. Pierwsze co zrobił to wyrył dziurę w ziemi dokopując się do cieplutkiej lawy, a nastepnie otoczył ich płomieniami by zachować ciepło. Właściwie to położył się już na tej nieco bardziej zastygniętej, błogie ciepło to było coś czego cholernie potrzebował.Grell zapewne też, tym bardziej ze przez jego nawigacje nadłożyli drogi. Rozkaz od L był jasny"czekać na ich przybycie". Mimo chęci by się tu rozejrzeć musieli czekać. Nie zmarnowali jednak czasu na odpoczynek, po szybkim rekonesansie uznali, ze miejsce niedaleko "kąpieliska" to jedno z lepszych miejsc na przybycie do wyspy jakąkolwiek drogą. Rzucił też zaklęcie diagnostyczne, ale poza odkryciem tuneli i jakieś łodzi nie znalazł nic ciekawego.
- Na godzinie 8 pod nami jest tylko zacumowana łódka. jest tu sporo tuneli, a grunt pod nami nie jest zbyt stabilny. Łatwo się tu można zgubić, a jeśli zaszalejemy z siłą to tunele sie zawalą - skomentował to co odebrał po rzuceniu czaru.
- Wyczuwasz swojego panicza ? - zapytał czerwonego.
avatar
Sebastian Michaelis

Liczba postów : 98
Join date : 30/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Grell Sutcliff on Nie Paź 11, 2015 4:30 pm

W drodze na miejsce, panowie odrobinę wprowadzili Claude'a w całą sprawę, gdzie lecą, po co, co może ich tam spotkać. Ogólny stan sytuacji i plan, którego i tak na dobrą sprawę jeszcze nie mieli. Niestety, ale Grell trochę był zdekoncentrowany pogodą, więc musieli trochę nadłożyć drogi.
Kiedy Sebastian wydrążył dziurę do cieplutkiej lawy, Grell i Claude również z tego skorzystali. Zgodnie i czym prędzej wskoczyli obok Sebastiana, pozwalając sobie przez chwilę rozgrzać się przy gorącej lawie. Grell jednak nie był zbyt obecny, a Claude wysłał trochę ze swoich kochanych wielonożnych przyjaciół na bardziej szczegółowe przeszpiegi, by rozejrzały się po wnętrzu względnie niepostrzeżenie. Tak, te ohydne, małe, latające ustrojstwa będą dyskretne, a w najgorszym przypadku ubiją ich kilka. Mała strata, insekty szybko się namnożą.
Czerwonowłosa istota dopiero odzyskała przytomność, gdy Sebastian zadał pytanie, czy wyczuwa jakkolwiek i gdziekolwiek Ciela. Zmarszczył czoło, kiedy doszło do niego, że nie do końca go wyczuwa. To znaczy czuje, ale bardzo nikły obraz, że tak ująć.
- Tak i nie - czerwona pomyłka genetyczna posłusznie odpowiedziała na pytanie Sebastiana. - Specyfik zaczął działać, gdybym nie był o tym poinformowany, powiedziałbym że nie żyje - dodał jeszcze w ramach wyjaśnień, dlaczego tak a nie inaczej.
- Huh? - Claude zerknął na niego pytająco.
- Ciel wstrzyknął sobie wymierzoną ilość tetrodotoksyny, odrobinę zmodyfikowaną, aby nie zadziałała tak szybko. Jak straci przytomność, a już ją stracił, będzie nieprzytomny przez dwie godziny lub więcej, ale ten sen jest bardzo podobny do śmierci - wyjaśnił ze spokojem Francuzowi.
Claude skinął głową, że zrozumiał, a następnie obleciał podążające korytarzami insekty, obserwując to, co one widzą, ich oczyma. Przez czas, kiedy analizował każdego z osobna i wszystkich na raz, jego oczy stały się całe czarne, nawet białka.
- Labirynty korytarzy. Co najmniej pół tuzina ludzi, uzbrojonych, na każdy większy - mruknął półgłosem brunet, trochę niezadowolony, ale przy tym i gdzieś zadowolony z akcji.
avatar
Grell Sutcliff

Liczba postów : 114
Join date : 29/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Larin Maxwell on Nie Paź 11, 2015 5:34 pm

Niedaleko "ogniska" dał się słyszeć cichy buczący dźwięk, a chwile później rozbłysło jasne światło. To był sygnał otwierającego się portalu który skrócił drogę z centrum miasta do celu. Powoli zaczęły wyłaniać się z niego sylwetki mężczyzn, czasem szli podwójnie jeden z drugim niosąc potrzebny sprzęt. "Przeładowanie" wszystkich ludzi zajęło dobrą chwilę. Larin pojawił si ostatni, gdy tylko zrobił krok portal się zamknął. Rozejrzał się po okolicy i szybko dostrzegł pierścień z ognia. Tak, z pewnością siedziało tam znajome trio.
- A to co ? - zdziwiło sie kilka osób na widok ognistego kręgu
- Nie podchodźcie - mruknął L.
Wszedł do środka, przechodząc przez płomienie które grzecznie się rozstąpiły. Magiczny czy nie to nadal ogień, również w przeciwieństwie do smoków nie był zmarznięty, chociaż jak dla niego miały tu za ciepło. Larin nie posiadał aż takiej odporności, mimo wszystko był człowiekiem, podrasowanym nieco, ale człowiekiem. Spojrzał po ich prawdziwych formach, Clauda zdecydowanie wolał w jego dwunogiej wersji z okularami. Teraz dotarło do niego  jak niebezpieczne fizycznie są pół-smoki, nic dziwnego, że uznano ich za osobną rasę.
- na początek Claude - spojrzał na pajęczaka - władze nad Nearem przejął aktualnie Babel, dyskretne wejście odpada, ale tobie zostawiam decyzje czy chcesz zostać na czas akcji pod jego czy moimi rozkazami. - odparł. Cóż o ile pamiętał wspominał mu już kiedyś o ciemnej stronie jego brata, ale o ile się orientował to nie miał okazji do demonstracji. Tak czy inaczej szybko wymienił z nimi informacje. słysząc że eliksir Ciela zaczął działać syknął coś pod nosem
- Sebastianie, rusz z Grellem przodem, szybciej dotrzecie do psa królowej. Zabierzcie go stad, znajdź też Amandę. Oby nie było więcej zakładników. My zajmiemy się resztą- wydał prosty rozkaz. Za Babela nie odpowiadał, ale raczej gdy napotka opór będzie wniebowzięty.
Po wszystkim wyszedł z pierścienia i przekazał wszystkim na głos to co usłyszał. Biały czy czarny, potulny czy wnerwiony, Babel nadal miał inteligencję ponadprzeciętną i nadal był jego bratem. I stali po tej samej stronie barykady, to wysterczało by niczego przed nim nie ukrywać. Jednak on wolał pozostać na tyłach

_________________
I like your style kid, but it's time to retire.
Spoiler alert: I'm about to split fire
avatar
Larin Maxwell
Admin

Liczba postów : 223
Join date : 24/08/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Noel Maxwell on Nie Paź 11, 2015 11:13 pm

B ujadł cząstkę czekolady, kiedy przechodził przez portal. Na jego gust natomiast mieli tu piekło, nie tylko odrobinę za ciepło. Ale cóż, kriokineza robiła swoje, więc użył jej, by wyrównać temperaturę swojego ciała. O resztę nie dbał, niech radzą sobie sami.
Grell i Claude zerknęli na otwierający się portal. Cierpliwie poczekali, aż wszyscy wyjdą. Wtem podszedł do nich L, by wymienić się tym, co już wiedzą, a czego nie wiedziała druga grupa. Kiedy L powiedział o trybie "wolę czarny od białego" włączonym u N, Grell zerknął na nich, a następnie na chłopaka, który właśnie przez portal.
Claude zerknął na białowłosego, a widząc jego zmieniony image, od razu wiedział o co chodziło Larinowi. Skinął Ryuzakiemu krótko i dyskretnie głową, jako znak że wie o co chodzi. Co prawda miałby sposoby na szybkie załatwienie problemu, jak choćby terapia uderzeniowa w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale na tą chwilę nie miał zamiaru B zatrzymywać.
Sam białowłosy kiedy usłyszał o tym, że środek zaczął działać, wywrócił teatralnie oczyma, oparł karabin na ramieniu, jakby chciał tym samym powiedzieć, że szkoda czasu na układanie planu i trzeba wbić z karata na pełnej, nie czekać na okazję, a następnie zerknął na ludzi, którzy przeszli przez portal. Nie było ich dużo, za to byli to skuteczni, podobno, w swoim fachu osobnicy.
Jak pomyślał, tak też zrobił. Chwycił pewniej karabin, bo po co się cackać z dyplomacją? To Sebastianowi trzeba zostawić, ale ten już miał wyznaczone inne zadanie. No i raczej w postaci wielkiej jaszczurki z czymś zmutowanej nie do końca byłoby to skuteczne.
Babel podszedł do najbliższych drzwi, jakie zobaczył, po czym po prostu wyważył je z kopa, bo po prostu gierki wstępne są passe w takich przypadkach. Widząc, jak ochroniarze sięgają po broń, białowłosy na powitanie natychmiast sam zaczął strzelać. Celował w osobę, a gdzie trafił tam trafił. Ważne że chociaż na chwilę unieszkodliwił oponentów. Za nim weszło pięciu ludzi, których zebrał ze sobą. Kiedy znaleźli się na pierwszym rozwidleniu, B wskazał krótkim gestem dłoni, by tam poszli parami, a z jednym, niby dla bezpieczeństwa, poszedł środkowym. Claude również zmniejszył się odpowiednio, po czym poszedł za swoim paniczem. Raz: że chciał zareagować w razie gdyby trzeba było go wyłączyć z akcji, a dwa że właśnie na jakąś akcję liczył.

W tym czasie Grell skinął głową na polecenie Ryuzakiego, żeby trzymał się Sebastiana, za co ta istota nawet nie próbowała narzekać, i mieli iść przenieść Ciela w bezpieczniejsze miejsce. Tak, to było polecenie proste i jasne, klarowne przy tym niezwykle.
- Sebastian - wrzód na dupie wymienionego wskazał mu wejście, więc pewnie i tunel.
Cóż, ich obecne formy, nawet jeśli nie były wielkie jak wieżowce, a takie potrafią być czystokrwiste smoki, to i tak były dość spore, zważywszy na to, że bez problemu mogli sięgnąć drugiego piętra. Grell wyważył ogonem drzwi, a następnie odrobinę się skurczył, by nie zniszczyć aż tak konstrukcji
avatar
Noel Maxwell
Admin

Liczba postów : 248
Join date : 24/08/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Cornelius Rex on Nie Paź 11, 2015 11:28 pm

Duch przez ten czas najzwyczajniej w świecie sie nudził. Słyszał jak Yagami poczyna z dzieciakiem. Gdyby tylko był normalnym stworzeniem być może zrobiło by to na nim jakieś wrażenie, być może poczułby nawet nić współczucia. Był jednak "pomyłką genetyczną", moze nie taka jak zmierzajaca tu kupka czerwonych łusek, ale jednak, poniekąd żołnierzem który urwał sie ze smyczy. Po godzinie opusćił pomieszczenie i zaczął łazić bez większego celu po labiryncie, nie bawił się jednak w unikanie kamer. Kiedy nagle "coś" wywarzyło drzwi i zaczęło strzelać Cornelius odruchowo włączył niematerialność. Dzieki temu udało mu sie doskoczyć w całości do ściany. Dobył tez karabinu i wystrzelił kilka razy być może kogos raniac, w końcu strzelił w sufit przez co trochę głazów spadło na ziemię. Wystarczy nikt mu nie płacił za tego typu akcje, więc się wycofał dalej.
- Wybacz Kira, ale nie lubie hucznych imprez. Miłej zabawy - zawołał do kamery i użył teleportacji. Najzwyczajniej w świecie zniknął zostawiając po sobie tylko coś w rodzaju obłoku kurzu za sobą. Wybrał jedną ze swoich kryjówek w mieście.

[zt]
avatar
Cornelius Rex

Liczba postów : 183
Join date : 19/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Sebastian Michaelis on Pon Paź 12, 2015 12:00 am

Sebastian spojrzał na B, cóz strój mówił sam za siebie nieprawdaż? Jego panicz wypominał o tym, cóż metod na jego uspokojenie była cała masa. Teraz jednak dostał wyraźny rozkaz. Skłonił się po czym zerknął na czerwonego i rozłożył skrzydła. Kierował się oczywiście za Grelem który był przewodnikiem, przy czym jakoś specjalnie nie przejmował się ścianami. Gdzieś w oddali usłyszał strzały. Gdy tunele sie zmniejszyły również zmniejszył swoją formę. Zmiennokształtność była naprawdę cudownym "wynalazkiem". Kiedy Grell użył ogona, ktoś wyskoczył z tyłu otwierając ogień w ich kierunku. Sebastian najpierw zasłonił ich oboje skrzydłem a potem trzasnął ogonem delikwenta który rozpłaszczył się o ścianę. Dopiero kiedy zwłoki opadły bezwładnie na ziemię pozostawiając wgłębienie dostrzegł iż to człowiek z policji. Westchnął
- Ech jak na elite to powinni się bardziej postarać - mruknął idąc dalej za czerwonym.
Chwilę później wspólnie zrobili wejście w kolejnej ścianie, tym razem ujrzeli celę przesłuchań i Ciela lezącego gdzieś na środku. Odruchowo sprawdził mu puls, gdyby nie wiedział o środku uznałby go za martwego. Jednak wymamrotane zaklęcie wskazywało co innego. Był mocno poturbowany, raczej średnie obrażenia, ale nie takie które by wymagały wizyty w szpitalu.
- Zabierz go w jakieś BEZPIECZNE miejsce. Idę szukać dalej - odparł podnosząc chłopaka delikatnie i wciskając mu go w ramiona. Potem pokierował się przez drzwi uprzednio wyrywając je z zawiasów.
Półsmok ruszył dalej. Nie zwracał większej uwagi na odgłosy walk. Zdarzyło mu sie zabić jeszcze 2 ludzi chyba z przeciwnej strony, zasadniczo nie zwracał na to uwagi. W każdym razie lot jednego z nich odsłonił wejście do kolejnego pomieszczenia. wszedł i... zapomniał o wszystkim co tu się działo . w jednej z klatek lezał sobie spokojnie tygrys. Niemal zmaterializował sie przy jego klatce, siłą otworzył i podszedł do kociaka. Miał taką śliczną błyszczącą i mięciutką sierść... Przystawił mu dłoń do nosa, oddychał, ale sadząc po źrenicach potraktowali go środkami nasennymi. Po co Kirze tygrys: nie wiedział ale i tak był uroczy! Nie mogąc się powstrzymać po prostu sie do niego przytulił .

Tymczasem L też ruszył wraz z niewielka eskortą. Miał jeden cel: Kira. W przeciwieństwie do reszty tj smokowatych i B przemieszczał się szybko i cicho niczym mysz. Dla bezpieczeństwa miał na sobie zwykły kask i strój bojowy, chociaż na razie nie miał potzreby używać broni. Znalazł i zabezpieczył główne pomieszczenie w kryjówce, po czym ruszył dalej. On również trafił do pomieszczenia z klatką, ale gdy tylko zobaczył "uroczy" obrazek tygrysa i przytulającego się do niego półgada strzelił sobie ręką w twarz, specjalnie odchylając na moment hełm. Sebastian był po prostu niemożliwy. Nie mówiąc już o tym jak to wyglądało. Użył telekinezy i najzwyczajniej w świecie zabrał "maskotkę" lokajowi, układając śpiącego zwierzaka bliżej siebie.
- Zabezpieczcie go nie spodziewałem się tu kotów, ale nie zostawimy go tak - mruknął do swoich ludzi.
- Paniczu proszę o wybaczenie, jest taki uroczy jak śpi... - wymamrotał Sebastian - Hrabiego pozostawiłem jego lokajowi, nie znalazłem nikogo - odparł. Ryuzaki skinął głową. To wystarczyło by półsmok ruszył dalej. Każdy z nich wiedział co ma robić.
avatar
Sebastian Michaelis

Liczba postów : 98
Join date : 30/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Paź 12, 2015 12:23 am

Przesłuchanie Ciela nie przyniosło rezultatu. O podejrzeniach Kiry upewniły go dwa pająki które udało mu się ubić. Co prawda nie znał sie na pajęczakach, ale tutaj było dość gorąco, a ziemia zbyt wyjałowiona by cokolwiek tu żyło. Zdołał zabrać to co ważniejsze, w samą porę ponieważ rozległy się hałasy.  Syknął poirytowany, jakim cudem znaleziono jego kryjówkę ? Czyżby ten dzieciak zastawił pułapke ? A zresztą teraz nie było to istotne. Mikami mimo nawoływań Kiry nie otrzymał odzewu, szybko dotarło do niego, że jest zdany na siebie. Również i on przyparty do muru postanowił się jakoś ratować.  Sytuacja robiła się napięta, kilka dodatkowych "drzwi" wykutych przez dwa półsmoki wyraźnie osłabiły konstrukcję. W pewnej chwili część tunelu zawaliła się zamykając w pułapce około 5 ludzi z obu stron. Drżenie gruntu mogli odczuć wszyscy, nawet ci co zostali na powierzchni.
Kira mimo ran udaje sie do niewielkiego doku z mini łodzią podwodną. Dojście tam zajmie mu około minuty. Mimo ran zna dobrze ten labirynt, przynajmniej większą jego część co daje mu przewagę.
Osuwisko otwiera również drogę lawie, która odcina drogę ucieczki prawnikowi. On takze kierował się w to samo miejsce co Kira. Nie ma innego wyjścia jak się wrócić.
B i spółka: Strzały Ducha nie były niebezpieczne, osunęło się tylko kilka głazów lekko raniąc tylko jednego z ludzi.
Amanda dalej drzemie, działanie środków nasennych nie zostało zakłócone. Dwoje ludzi wynosi tygrysa na powierzchnie, zamierzają go zabrać ze sobą.
jak na razie zginęło sześciu ludzi po stronie Kiry i troje po stronie policji. lekko ranni są dwaj policjanci, nieco ciężej jeden z pomocników Kiry. Uwaga. Ten ranny człowiek posiada na sobie, pod kurtką  materiały wybuchowe skłonne wyrządzić naprawdę spore. zniszczenia.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Liczba postów : 261
Join date : 22/08/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Noel Maxwell on Pon Paź 12, 2015 6:51 pm

Grell szedł za L i Sebastianem. Kiedy na początek weszli do Ciel, Sebastian się do niego przytulił, bo po prostu nie byłby sobą i by się chyba pochorował, jeśli by tego nie zrobił. Grell z zazdrości aż pacnął go nie za mocno, ale też nie było to wcale słabo, ogonem na odchodne, kiedy z Cielem na łapach odchodził szybkim krokiem w stronę wyjścia z tuneli.
- Hiena cmentarna już na posterunku... - mruknął, widząc już z oddali szarawe włosy Undertakera. - Nie ma co, ma wyczucie - dodał półgłosem, kręcąc głową w niedowierzaniu.
Ułożył Ciela we względnie bezpiecznym miejscu, gdzie było niewielkie ryzyko zawalenia czy podobnego, po czym znowu rzucił się na pomoc. Kiedy szedł, po drodze trącał ogonem wszystkich, którzy próbowali na niego naprzeć. Nie zwracał uwagi na to, po czyjej stronie są osoby, którymi pewnie złamał kręgosłup. Panoszyły się w pobliży? Trudno.

B obserwował, jak dwoje ludzi wyciąga wielkiego kota. Choć nie wiedział, na co Kirze tygrys, to jak się domyślał, nie tak dawno tulił się do niego Sebastian, co tylko podkreśliło to, że dość długo im szło zabranie cielska. Miał aż przez to wielką ochotę pogmerać we łbie Michaelisa, by choć na chwilę wyperswadować mu miłość do kotów. To nie była do tego dobra i odpowiednia chwila na litość Boską!
Na całe szczęście dla tego półsmoka, Babel zauważył kątem oka istotę, która poraniona nie szła za dobrze, za to miała całkiem niezły zestaw wybuchowy. Wywrócił oczyma, odprawił swojego pomocnika, i tak nie zważał na to, ze pewnie zaraz stanie się serem szwajcarskim, a następnie wskazał delikwenta Cladowi, który wystrzelił pajęczynę i zablokował jego ręce.
- Matka nie nauczyła, że nie nosi się tak niebezpiecznych przedmiotów przy sobie? - warknął Babel, mrożąc mu, dosłownie, krew w żyłach.
Olewczym krokiem podszedł do niego, wyciągnął nóż z prawego buta. Ostrzem dotykał, ale na tyle delikatnie że nie mogły się aktywować, każdego kabelka z osobna, szukając tego, który by rozbroił to ustrojstwo. Nie chciał tu aż tak dużych zniszczeń...
- Entliczek pentliczek, czerwony od krwi stoliczek - mamrotał pod nosem, analizując o dziwo bacznym i całkiem inteligentnym spojrzeniem elektronikę.
Szybko acz niezwykle starannie przeanalizował kable, odchodzące od każdego komponentu, po czym przeciął, miał nadzieję: odpowiedni, licząc że nie rozpierniczy całej wyspy przez przypadek.
avatar
Noel Maxwell
Admin

Liczba postów : 248
Join date : 24/08/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Sebastian Michaelis on Pon Paź 12, 2015 8:45 pm

Sebastian nie zareagował na karniaka od Grella, chociaż ten powinien zacząć panować nad swoja zazdrością. Robił dalej swoje przeszukując pomieszczenia. O obecności czwartego półsmoka nie miał pojęcia, mężczyzna był teraz całkowicie pochłonięty walką. Zachowywał jasny umysł, nie dał się co prawda ponieść emocjom, ale czuł się po prostu w swoim żywiole. Gdyby nie smycz jaką dostał od Larina, zapewne wybiłby już tu wszystkich, no może poza paroma osobami z wyższego szczebla, Claude i czerwonym wrzodem na tyłku.
Szedł szybkim krokiem, skręcając niemal z automatu, lub szedł prosto, w tej pozornie chaotycznej wędrówce miał swoją metodę. Przy następnym zakręcie ni stad ni zowąd "coś" na niego wpadło. odruchowo się zatrzymał i spojrzał na "przeszkodę". Przez ułamek sekundy myślał że wpadł na niego Claude: ciemne włosy,okulary... ale Claude w tej chwili był w innym miejscu, i zapach się nie zgadzał. Mężczyzna w okularach po spotkaniu z półsmokiem wylądował na ziemi upuszczając swoją torbę. Zdecydowanie był inny od pozostałych którym połamał kości. Zanim ten się pozbierał i zdążył uciec, złapał go za gabaryty żelaznym uściskiem i wrócił się ta samą drogą, na odchodnym zabierajac jeszcze ogonem jego torbę. Po chwili wyszedł na spotkanie swojemu paniczowi i cisnął swoja "zdobyczą" pod nogi L Shikamaru. Miarkował tak by go nie zabić.
- Znalazłem to truchło w jednym z korytarzy - mruknął rzucając jeszcze na ziemie jego torbę.Z czystej ciekawości zaczął przeglądać papiery.
- Mikami Teru, więc jednak nasze przypuszczenia były słuszne - skomentował L. Czarnowłosy nie szczypiąc sie skuł go kajdankami i zawiązał mu oczy przepaską. - Gdzie jest Kira ? - syknął L
- Nie złapiecie go, uciekł - wycharczał Mikami
Sebastian tymczasem znalazł coś ciekawego i pod wpływem impulsu wcisnął makulaturę Shikamaru. Nie było tam dla niego nic ciekawego, ale coś skojarzył.. Ruszył w stronę wyjścia po drodze mijając B i spółkę.
Po chwili udało mu się odnaleźć śpiącego tygrysa. Przegonił warknięciem dwójkę ludzi którzy mieli go już zapakować do jakieś skrzynki. Wyczarował mały flakonik z ostrym zapachem i przystawił zwierzakowi pod nos. Ta mieszanka powinna postawić na nogi nawet słonia. Gdy tygrysica zaczęła powoli reagować zmienił flakonik w czerwony płaszcz i okrył zwierzaka. Czemu czerwony? Cholera wie to pierwsze co przyszło mu na myśl.
- Co ty robisz ? - zawołał ktoś. Sebastian jednak nie reagował tylko czekał co dalej. I tak wiedział, ze nikt się do niego nie zbliży, poza Claude i Grellem i L, ale mutant teraz miał coś innego na głowie.
avatar
Sebastian Michaelis

Liczba postów : 98
Join date : 30/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by William Holler on Wto Paź 13, 2015 10:12 pm

Broń + walka + półsmoki = trupy. Zawsze. Skad srebrny dowiedział sie o tajnej akcji policji? Cóż on ma swoje źródła niezależne i zazwyczaj pewne. Pojawił się na chwile po rozpoczeciu akcji, przyleciał skromnym  [You must be registered and logged in to see this link.] jednym z mniejszych ale zdolnym pomieścić około 30 trupów.Wylądował na skraju wyspy i niemal od razu po wyjściu na ląd aktywował swoje ukochane marionetki. Czytaj szkielety z cząstką dusz przyodziane w płaszcz. Ze swoimi pomocnikami ruszył na sprzątanie terenu. Osobiście uzył jeszcze doładowania podkręcając swoja szybkość do granic możliwości. dosłownie śmignął miedzy walczącymi stronami jak szczur zabierając jeszcze ciepłe trupy sprzed nosa czy to Grella czy to B. Raz czy dwa jedna z marionetek ochroniła go przed kulami. Zapakowanie trupów zajęło mu około 3 minut, najlepszy kasek zostawił sobie na koniec. tak ciało hrabiego musiał zapakować na statek osobiście. Cóż trup to trup: leży i nie oddycha. Podniósł chłopaka z ziemi, zarzucił na ramię i wszedł na statek. Chwilę później zniknął gdzieś nad oceanem.A skad miał statek? Pozostawmy to słodką tajemnicą.

[zt Undertraker i Ciel---> zakład pogrzebowy]
avatar
William Holler

Liczba postów : 65
Join date : 08/10/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Noel Maxwell on Sro Paź 14, 2015 9:01 am

B, widząc kogo wlecze Sebastian, uśmiechnął się tajemniczo. Niestety, mimo że sam chciał go upalikować i przy okazji zadać kilka prostych pytań, niestety, jego brat go uwiódł, sam go skuł i następnie zasłonił oczy. Tak, bezpieczeństwo to podstawa.
- Gdzie uciekł? - syknął pytanie chłodnym tonem.
- Nie wiem! - wycharczał w odpowiedzi Mikami.
- Branoc - bąknął B, łapiąc go za głowę i bezpardonowo uderzając nią raz, a lekko wcale nie uderzył, nawet się nie silił na delikatność, o mur.
Mikami stracił przytomność, mógłby nabawić się lekkich uszkodzeń mózgu, ale za kilka godzin odzyska świadomość i będzie w pełni zdrowy. No, może poza bolącą skronią, ale to było jeszcze do przeżycia. Kac moralny pewnie się tego człeka złapie.
Shikamaru w tym czasie odebrał makulaturę, którą wcisnął mu Sebastian. Usiadł po turecku, nie zważając na wrzącą sytuację, po czym zaczął ją studiować ze spokojem. Raz na jakiś czas tylko się kłaniając, gdy coś leciało w jego stronę. Nie omieszkał się również stwierdzić, że czytanie w takiej sytuacji jest upierdliwe, rzucić to zajęcie w dwa czorty, po czym zwyczajnie przywalić nadciągającemu delikwentowi w szczękę, bo akurat przebiegał ktoś, kto próbował uciec od karzącej ręki sprawiedliwości i bez wątpienia był po stronie Kiry. Kolejnym ciosem było w krocze z kolana, by delikwent stracił przytomność, ale przeżył. Zawsze może coś ładnego wyśpiewać na przesłuchaniu.
- Zwolennik Kiry czy nie: tam boli najbardziej... - mruknął do siebie Japończyk, pozwalając by przy upadku przeciwnik przywalił też w podłogę głową.

Grell i Claude tym czasem spotkali się po drodze. Warto wspomnieć, że ów delikwent z niebezpiecznymi zabawkami został całkowicie obezwładniony przez pajęczarza, zaraz po poderżnięciu gardła szybkim ruchem przez białowłosego, który dalej miał włączony tryb: "wolę czarny od białego".
- Undertaker w swoim żywiole - mruknął, widząc szarawe włosy, które co chwila migały mu to z jednej to z drugiej strony.
Zmarszczył czoło, kiedy grabarz przerzucał sobie przez ramię ciało wyraźnie pasujące do dziecka, a w całym tym towarzystwie było dwoje dzieci, z czego jedno właśnie bawiło się głową Mikamiego, a drugie padło nieprzytomne. Logicznym więc było, że to Ciela zabrał mężczyzna, ale miał nadzieję, że poczuje zapach specyfiku, bo by chyba go zamordował, jakby zakopał mu hrabiego. Miał nawet podbiec do niego, nakreślić sytuację, jednak ten za szybko się uwinął, i nim Grell zrobił jakikolwiek ruch, już wracał do swojego królestwa.
Uwaga wszystkich jednak i tak przeniosła się znowu na Sebastiana, który po prostu jak widać kochał być w blasku fleszy, a który próbował budzić kota. Grell widząc czerwony płaszcz miał gonitwę myśli, od zazdrości że daje jego charakterystyczny element komu innemu, ale i radość że o nim pamięta. Ale myśli czerwonego nie są ważne.
- To nie jest tygrys - zmarszczył czoło Claude. - Zmiennokształtni nie mogą zmieniać zapachu, ten zapach czułem gdy bracia mieli gościa w postaci młodej kobiety, jak mnie pamięć nie myli - dodał, zamyślając się na chwilę.
- Sprawdzić korytarze czy nikt nie został! - wydał polecenie Shikamaru, odstawiający w odpowiednim miejscu do transportu nietomnego Mikamiego. - Czyli to może być..? - zaczął, licząc że niektórzy: patrz dwóch z trzech lokai i Maxwellowie; będą potrafili dokończyć to pytanie; reszta nie musiała wiedzieć kim jest Amanda i innych szczegółów.
avatar
Noel Maxwell
Admin

Liczba postów : 248
Join date : 24/08/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Amanda Katsse on Sro Paź 14, 2015 1:09 pm

Nieprzyjemny, mocny zapach omiótł nos tygrysicy wybudzając ją z snu. Poruszyła łapą, powieka drgnęła ukazując pierwsze oznaki, że wraca do ''świata żyjących, a nie tych śpiących''. Koci pysk otworzył się odchylając łeb do tyłu. Po chwili, po zwierzęciu nie było śladu, za to jego miejsce zajęła kasztanowłosa kobieta. Rażące światło, a przynajmniej dla tych oczu, pogładziło kobiece powieki zmuszając je tym samym do ukazania błękitnozielonych oczu ukazujące niepewność. Zdezorientowana przyglądała się czerwono-okiemu mężczyźnie, nie wiedząc kompletnie co powiedzieć i czy w ogóle ma się odzywać. Miała tyle pytań, ale wszystkie tkwiły gdzieś głęboko nie mogąc się wydostać na zewnątrz. Potem jej wzrok napotkał Claude'a, a następnie przeleciała nim (spojrzeniem) po wszystkich próbując odnaleźć się w sytuacji.
- Co się...stało...?- spytała słabym głosem zastanawiając się co mogło się zdarzyć, kim są Ci ludzie i przede wszystkim co tutaj robią. Po chwili jednak jej głos nabrał na sile i pewności siebie.
- Gdzie ON jest? - powoli, okrywając się czerwonym materiałem, podniosła górną część ciała podpierając się łokciem.
avatar
Amanda Katsse

Liczba postów : 67
Join date : 24/08/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Sebastian Michaelis on Sro Paź 14, 2015 1:44 pm

Obserwował spokojnie jak kobieta wybudza sie ze snu. Poczałkowo nie potrafił skojarzyć tego zapachu, po prostu az tak bardzo nie zwracał uwagi gdy doszło do zamieszania w kuchni w willi panicza. Odnotował fakt i o nim po prostu zapomniał. Dopiero gdy zaczął tulić zwierzaka, coś mu zaczęło  brzęczeć w głowie, ale nie mógł skojarzyć co. Odpowiedni trybik jednak zaskoczył kiedy przeglądał papiery, była tam wzmianka o mocach.  I w samą porę, gdyby nikt nie zareagował wolał nie myśleć przez co by ta kobieta później musiałaby przechodzić. Chociaż znając działanie środków usypiających to będzie jeszcze otumaniona przez co najmniej 30 minut. 
- Już w porządku, nic Ci nie grozi, wpadliśmy tylko na imprezę - odparł spokojnie zerkając po minach innych. Złapał ogonem najbliższego człowieka i przyciągnął, zmuszając w ten subtelny sposób by pomógł kobiecie w potrzebie. Nie oszukujmy się: za ładny w tej formie nie był, a wolał się teraz nie zmieniać w człowieka.
- Skutki uboczne powinny minąć do godziny czasu, odpocznij- wyjaśnił. Odsunął sie kawałek, pozostając jednak w zasięgu swojego dość długiego ogona, lepiej dmuchać na zimne. Półsmok spojrzał po zgromadzonych. Amanda,Mikami, Ciel, i ... gdzie do cholery trupy wcięło?! Tak czy inaczej wyglądało na to, ze akcja dobiega końca. Cofnął sie bardziej dołaćzając do półsmoczej kampanii, z dwojga złego stanął przy Grellu, naprawdę  nie przepadał za prawdziwą formą Clauda.... 

Tymczasem L spojrzał na znalezioną makulaturę i subtelne ululanie Mikamiego przez białowłosego. Tak, on zdecydowanie miał bezpośrednie podejście do ludzi. Raczej nie obawiał się, ze zabija okularnika, był im jeszcze potrzebny. Widział tez gdzieniegdzie szare kudły, cóż i tak zamierzał go "poprosić" o przysługę, mniej roboty dla nich. . Gdy Mikami został unieszkodliwiony zdjął swój kask. Jeśli teraz nie znaleźli Kiry nie było sensu za nim ganiać.Przeszukanie całego labiryntu tuneli to zabawa na co najmniej cały dzień.  Te rundę jednak wygrali oni udało im się zadać cios przeciwnikowi.
- Sebastian otwórz nam portal czas się zbierać - wydał rozkaz swojemu lokajowi. To gdzie ich zamelduje zostawił już w kwestii smokowatego. Czas przejść do drugiej rundy i nudnej papirologi. No i został jeszcze problem B... ale nim zajmie sie za chwilę.
avatar
Sebastian Michaelis

Liczba postów : 98
Join date : 30/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Paź 14, 2015 4:21 pm

Kira uciekł. Korzystając ze znajomości krętych korytarzy, zdołał dotrzeć do łodzi podwodnej i opuścić wyspę zanim Mikami został złapany. Chciał przetrwać za wszleką cenę czas pokaże czy ta porażka nie odciśnie na nim zbyt dużego piętna. Uwiezieni ludzi zostali uwolnieni, zwolenników kiry czekała jednak dodatkowa atrakcja w postaci kajdanek i „miłych“ pogawędek na komisariacie.
Tymczasem na powierzchni został otwarty portal do holu Twix System. Pierwszeństwo przejścia otrzymali ranni  w tym poszkodowana Amanda. Na miejscu zjawiły się również trzy karetki pogotowia, które zabrały osoby w cięższym stanie do szpitala. Ważniejsze dokumenty i laptopy zostały zabezpieczone i zabrane do tymczasowej siedziby głównej, gdy tylko pogoda się poprawi na miejsce przyjedzie specjalna służba która dokładniej zbada kryjówkę.
Nieprzytomny Mikami został zabrany przez B i umieszczony w pokoju przesłuchań. Reszta ekipy dochodzeniowej zajęła sie nowymi materiałami, jak również wypełnieniem wszelkich potrzebnych dokumentów.
Trzy półsmoki sa wolne, mogą wrócić do swoich obowiązków.

Reaumujac: akcja najazdu na kryjówke Kiry okazała sie strzałem w dziesiątkę. Zebrano wiele interesujących dowodów i materiałów. Pojmanie Mikamiego może rzutować co do najbliższej przyszłości Kiry.



Sesja zakończona.

[zt -wszyscy obecni]
[Grell,Sebastian i L --> zakład pogrzebowy]
avatar
Mistrz Gry
Admin

Liczba postów : 261
Join date : 22/08/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Jacob Frye on Sob Lis 28, 2015 10:14 pm

Niedawno wraz ze siostrą przybyli do miasta. Pierwsze miejsce do którego MUSIAŁ się udać to właśnie ta wyspa. Jej nazwę dostzregł w jakieś ulotce i jak tylko ją zobaczył to wizyta tutaj była silniejsza niż chęć mordobicia w jakimś miejscowym barze. Był w swojej normalnej postaci, oczywiście z ekwipunkiem u boku, nie chciało mu sie wynajmować łodzi czy czegokolwiek by się tu dostać. Poza tym zawsze to okazja rozprostować swoje skrzydła. Wylądował miękko na ziemi niedaleko ruin i spojrzał po okolicy. Wyglądała całkiem spokojnie, żadnych innych smoków nie widział.  Ani nie czuł. To wszystko wyglądało tak...łyso w porównaniu z ich planetą, ponad to naprawdę spodziewał się tu czegoś innego. Spojrzał na ruiny, wyglądały na jakaś starą świątynię, ciekawe po kiego ja zbudowali...
- Mogli by nazwę zmienić. Ani naszych posągów, ani ognia, nawet złamanej łuski - skomentował z krzywym wyrazem swojego pyska, uderzając lekko ogonem w jedna ze ścian, ta runęła jak domek z kart.
- I architekta - dodał otrzepując swoją kite na czubku ogona z kurzu.
avatar
Jacob Frye

Liczba postów : 128
Join date : 27/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Evie Frye on Sob Lis 28, 2015 10:44 pm

Evie, która właśnie wylądowała nieopodal swojego jakże kochanego bliźniaka, wzięła głęboki wdech, zaciągając się okolicznymi zapachami. Nie podobało się jej to, że zdawało się jej, iż wyczuwała lekki, żelazny zapach, który w tej sytuacji mógł być jedynie krwią. Co prawda nie miała jakiegoś super węchu, że wszystko potrafiła wyłapać, acz z racji że nie lubiła intensywnych woni, a ta była i tak mocna, była nawet pewna iż faktycznie się tu roznosi.
- I... chyba lekarza - zmarszczyła czoło, postępując ostrożnie krok do przodu.
Zmieniła swoją formę na ludzki, bo w mniejszej i zgrabniejszej łatwiej się rozglądać i wciskać w ciasne, małe zakamarki, po czym znów rozejrzała się i użyła swojej zdolności, by zobaczyć, czy nie ma tu żadnych niespodzianek. Nie było żadnych, co prawda, ale chyba widziała lekko cieplejszą ziemię, co wskazywało na to, iż nie tak dawno ktoś tędy szedł, lub biegł. Sądząc po tym że nie były to jedynie odciski butów, inny ktosiek był ciągnięty.
Podkręciła swój wzrok sokoła, uważnie badając kawałek po kawałku i mimowolnie wysunęła oba ukryte ostrza. Ale, co było dziwne, nikogo nie widziała i nikogo nie czuła. Schowała więc swoje noże, jednak zapobiegawczo założyła na kłykcie kastet. Wszak lepiej być ubezpieczonym, i lepiej zapobiegać niż potem leczyć.
- Ziemia jest jeszcze ciut cieplejsza - powiedziała do brata, zerkając na niego przez ramę. - Nie dalej jak sześć godzin temu ktoś tu był - dodała jeszcze, ale bardziej myśląc na głos, niż do brata.
avatar
Evie Frye

Liczba postów : 122
Join date : 26/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Jacob Frye on Sob Lis 28, 2015 11:07 pm

Jackob nie posiadał "zdolności specjalnej zakonu" jak to lubił nazywać Sokole oko. Jego moc działała jak sensor: potrafił wyczuć gdzie ktoś jest, jaka ma moc, czy jest zestresowany czy nie. Wyczuwał też niezłe miejsca mocy i inne parametry otoczenia. Po prostu zamiast mieć to w oczach działał bardziej na dotyku lub tak zwanym szóstym zmyśle. Gdy siostra prawiła monolog złapał powietrze w nozdrza. Zapach nie był zbyt ostry wyraźnie padało, ale zapachy były wymieszane. Przede wszystkim czuł zapach ludzi, krew wymieszana z adrenaliną i... wciągnął jeszcze parę razy powietrze w nos, chcac mieć pewność czy to o czym myśli. Wąsy na pysku ułatwiały zadanie, stad wolał zostać w swojej normalnej formie.
- Czuje też ludzi, mutanty i półsmoki - na ostatnie słowo niemal warknął. - Doszło tu z pewnością do jakieś walki - odparł idąc do przodu i spoglądając na ziemię. Jak znał życie półsmoki nie zawsze potrafiły opanować chęć walki, więc na pewno zostawiły ślady po swojej zabawie. Chciał już nawet znaleźć jakiegoś trupa, kiedy zrobił kolejny krok i ziemia zawaliła mu się pod łapami. Zatrzepotał skrzydłami i odskoczył w bok. Cóż swoje ważył, z jakieś 420 kilo. Spojrzał na szczelinę którą otworzył, niżej widać było język lawy.
- Wyspa wulkaniczna, znajdźmy jakieś bezpieczniejsze wejście, na dole możemy coś znaleźć - odparł. Jak się zgubią zawsze można zrobić wyjście samemu.
avatar
Jacob Frye

Liczba postów : 128
Join date : 27/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Evie Frye on Nie Lis 29, 2015 12:30 am

Cóż, i to było piękne w bliźniakach. Evie potrafi powiedzieć, że ktoś tu był, za to jej kochany braciszek potrafił określić miej więcej rasę osobnika, może nawet jego obecne położenie? Czyż to nie jest piękne w ich mocach? Niby podobne, ale inne, niby inne a podobne, wzajemnie się dopełniające i tworzące morderczą kombinację. Cóż, nie bez powodu są zwani "Niepowstrzymanymi bliźniakami Frye", a sam ten tytuł przecież do czegoś zobowiązywał!
Kiedy usłyszała dźwięk zapadającego się terenu, zerknęła na niego przez ramię, mówiąc spojrzeniem by uważał, bo nie ma zamiaru go składać. Ten zasugerował, by sprawdzili wnętrze tego kompleksu, Evie skinęła krótko głową. Wyprostowała się i zmieniając po drodze znów w smoczą, a przy tym prawdziwą dla niej wersję, podeszła do niego. Przemiana taka nie trwała długo, w razie potrzeby szybko zmienią się w człowieka i będą mogli dalej działać.
Ze spokojem, ale słuchając tego, co zasugerował Jacob i idąc w jego stronę, przeanalizowała ślady, albo raczej tor śladów. Prowadziły głównie do jednego miejsca, w którym trop się urywał, na co zaciekawiona przechyliła głowę i zmarszczyła czoło. Czyżby ktoś otworzył tu portal? Wszak w innym przypadku ślad urywałby się przy brzegu, a nie na środku lądu. Chociaż, zawsze też zostaje helikopter, dla przykładu. Podeszła wolnym krokiem do tego miejsca, próbując się zapytać intuicji, która wersja jest poprawna.
- Albo helikopter, albo portal - znów myślała na głos, przechylając głowę i marszcząc czoło - ale trop urywa się tutaj... - pochyliła się lekko, by bliżej przyjrzeć się podłożu.
Spojrzała pytająco na Jacoba, który dalej szukał wejścia, uważając tym razem by stawiać nogi na pewnym gruncie. On akurat byłby tu pożyteczny, o ile by chciało się mu ruszyć tyłek i skupić na dłużej niż pięć sekund, a z tym u niego akurat bywa stosunkowo ciężko, co miało swoje tak minusy jak plusy.
- Braciszku, mógłbyś sprawdzić, czy w tym miejscu - wskazała na odpowiedni obszar - nie było ostatnio sporego skupiska magii? - tym razem nie dodała o portalu, powiedziała to przed chwilą na głos.
W oczekiwaniu na potwierdzenie jej przypuszczeń, przejęła jego rolę w znajdowaniu wejścia do środka. Znów aktywowała swą kochaną sokolą wizję i zaczęła analizować co widzi, po raz kolejny, enty i pewnie nie ostatni na tę wyprawę. Niestety, nie zauważyła niczego, coby wskazywało na bliskość jakiegokolwiek wejścia, więc postanowiła sprawdzić kolejną ścianę metodą tradycyjną.
avatar
Evie Frye

Liczba postów : 122
Join date : 26/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Jacob Frye on Nie Lis 29, 2015 12:03 pm

Był młody musiał sie wyszaleć, no bo w końcu kiedy jak nie teraz gdy jest młody? Coś swoim dzieciom przecież musi opowiadać! Szedł za siostra rozglądając się na boki i wybierając tak jak ona pewniejszy grunt. Był nawet ciekawy co tu było, w ogóle on zawsze był ciekawy na swój sposób. Gdy dostrzegł coś interesującego na chwile zboczył z kursu i podszedł do miejsca gdzie odpoczywały pół smoki. czuł jeszcze ich energię, ale nie potrafił niestety określić jak długo tu leżały i ile ich było. No cóż one też lubiły ciepło, w końcu maja część ich genów. Poszedł dalej rozglądając się czy na ziemi jeszcze nie ma jakis innych interesujących śladów. Z twórczego zajęcia wyrwał go głos siostry.
- Były tu trzy lub cztery półsmoki - odparł idąc we wskazane przez siostrę miejsce, aktywując swoja moc - Czekały na kogoś, tu było bez wątpienia miejsce zbiórki - wskazał ogonem na tlący się jeszcze półsmoczy kącik.
Po kilku krokach przystanął i zaczął się kręcić w kółko wyraźnie czegoś szukając. Wyczuwał kłębowisko energii, a w zasadzie to dwa oddalone od siebie o kilka metrów, może na jego długość.
- Tu były dwa portale. Jeden gdzie mam pysk drugi gdzie ogon. Otwarte przez dwie różne osoby - odparł. Cóż jeden był o wiele silniejszy i odczuwał go w całkiem inny sposób niż drugi, jednak nie jest w stanie powiedzieć który został otarty jako pierwszy. Zrobił jeszcze ze dwa kółeczka wokół swojej osi a potem zaczął maszerować w przeciwną stronę, od portalu w głąb wyspy. Szedł na ślepo tak naprawdę to ona była lepsza w tropieniu choćby dlatego, że posiadała swoja moc.
- No choć - pogonił ją - Chcesz znać moją teorie na ten temat? - zapytał zerkając na smoczycę.
avatar
Jacob Frye

Liczba postów : 128
Join date : 27/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Evie Frye on Nie Lis 29, 2015 3:48 pm

Na kolejne słowa o półsmokach, Frye zerknęła na niego przez ramię, czy też raczej kątem oka, bo tak jakby teraz ramienia chwilowo nie ma. Spojrzała w stronę, gdzie patrzył jej brat, i w istocie, dzięki swojej zdolności zauważyła, że do tej pory jest tu znacznie cieplej. zmarszczyła czoło, po czym na głos zadała oczywiste pytanie:
- Czego tu szukali ci degeneraci? - od tego pytania po prostu nie mogła się powstrzymać.
Kiedy potwierdził jej przypuszczenia odnośnie portali, podziękowała grzecznie, ale ciut zdziwiła się, ponieważ powiedział o dwóch. Widocznie nie zauważyła jednego z dwóch miejsc, w których się kończą ślady, no a tak się po prostu nie godzi! Jak to o niej świadczy, jako członkini jednego z potężniejszych rodów w zakonie?!
Jacob ją pogonił, a asasynka przyspieszyła kroku, zrównać się prawie z bratem, a utrzymując w miarę bezpieczną odległość. Nie dla tego, że się go bała, bo w ich walce byłby remis, ale po prostu nie ufała temu podłożu, a mimo że bez problemu by przeżyła upadek, ale nie miała ochoty na wygrzebywanie się z gruzów. I jeszcze odkopywanie z nich brata. Niby mieli dużo czasu, ale jednak lepiej nie marnować go na coś, czego można uniknąć.
Na jego dość idiotyczne pytanie, czy chce znać jego teorię na cały ten bajzel, Evie zerknęła na niego i uniosła brew, zaciekawiona jego spostrzeżeniami, z którymi się jak najbardziej liczyła!, a po tym z kolei skinęła krótko głową i zachęciła go spojrzeniem, by zaczął mówić, bo z uwagą wysłucha.
Oczekując na jego słowa, znów aktywowała sokole oczy, rozglądając się dookoła. Nie widziała żadnego, nawet najmniejszego uszczerbku, który wskazywałby na jakieś ukryte wejście lub przycisk, a to było co najmniej wnerwiające. Nie było również widać żadnych zawirowań powietrza, które wskazywały by jakiekolwiek połączenie korytarza z powierzchnią, a przynajmniej w ich okolicy. Zmarszczyła jednak czoło, bo dostrzegła coś, co zapowiadało się obiecująco.
- Tam - wskazała odpowiedni kierunek.
Wciąż czekając na jego słowa, skierowała się tam, powolnie i ostrożnie, by nie naruszyć konstrukcji. Ustała przed ścianą, w której przyuważyła lekkie zawirowania powietrza, pochyliła się, i długim pazurem popchnęła kamulec, który ujawnił wejście do sieci korytarzy, albo raczej do podziemnego labiryntu.
avatar
Evie Frye

Liczba postów : 122
Join date : 26/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Jacob Frye on Nie Lis 29, 2015 4:43 pm

Gdyby tylko mógł wzruszyłby ramionami odnośnie obecności degeneratów. Teoretycznie mógł ich wysłać inny smok, ale z tego co mówił ich ojciec półsmoki działały jako służba i pomocnicy, rzadko kiedy jakikolwiek smok puszczał ich na samodzielne zadania. A już na pewno nie w towarzystwie ludzi. Przez chwile szli łapa w łapę, nie widział powodu by ją atakować. Chociaż czasem jeden drugiemu dał po łbie podczas kłótni czy treningu, ale uważał to za normalne relacje rodzinne. Poza tym choćby teraz jej sokole oko działało lepiej niz jego radar, mógł tak sobie błądzić po wyspie zanim by znalazł wejście.
- Półsmoki musiały na kogoś czekać. Sadząc po śladach i energii portalu była to większa grupa ludzi 30 -40 ludzi, w dwóch portalach. Sądząc po falach pojawili się w środku sztormu i tam zrobili punkt zbiórki. Nie widzę tu śladów walki, wiec zapewne wszystko rozegrało się pod powierzchnią. Trupy i rannych ktoś zabrał resztę śladów zatarł już pogoda. Może dowiemy się więcej w tunelach - wyjaśnił spokojnie pozwalając lekko się wyprzedzić. Cóż więcej nie był w stanie powiedzieć kto,po co i dlaczego tu przybył. Ale chętnie się dowie.
avatar
Jacob Frye

Liczba postów : 128
Join date : 27/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Evie Frye on Nie Lis 29, 2015 10:02 pm

- Na powierzchni są ślady, że ktoś kogoś ciągnął - przytaknęła na słowa o zabranych trupach i/lub rannych. - Ilość odcisków stóp też nie było mało, różnych - dodała, mocniej ciągnąc za głaz.
Tak, skoro mowa o rannych, to idealnie już czuła, a nawet poniekąd widziała dzięki sokolemu wzroku, mocny aromat metaliczny, który w tym przypadku mógł być jedynie krwią. Im bardziej otwarte było przejście, tym mocniej również czuła zapach prochu strzelniczego. Czyżby była tu strzelanina? O ile sama taka akcja się asasynce podobała, o tyle nie podobało się jej miejsce, które wybrane na nią zostało.
- Pomijając, że ktoś zbezcześcił naszą wyspę, wyspę smoków - zaczęła, jednak jej głos nie był rozdrażniony, a bardziej filozoficznie i energicznie zamyślony. - To jest to dziwne miejsce na walkę - skwitowała, wchodząc do środka pierwsza.
Raz, nie była to wyspa często uczęszczana. Dwa: Jacob mówił o sztormie. Po ki czorta wypływać na morze, lub teleportować się na małe wyspy, podczas dużego sztormu? Trzy: labirynty korytarzy są dobre do kryjówki, a tu ewidentnie była walka, tak na otwarte pięści jak i na wszystko co wpadnie pod ręką. Cztery: korytarze co prawda były ciasne, ale nie na tyle, by trzeba było kombinować ze zmianą formy, a zwykłe ukucnięcie zda egzamin; co nie zmienia faktu, że Evie zdawało się, że widzi piękne wyrwy po nie patrzących na nic półsmokach. Cóż, sporo pytań wpadło do głowy Brytyjki, ale na żadne jeszcze nie znała odpowiedzi, a podobnie jak jej bliźniak: z chęcią by ją poznała.
avatar
Evie Frye

Liczba postów : 122
Join date : 26/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Jacob Frye on Nie Lis 29, 2015 11:02 pm

On az takich uprzedzeń nie miał żałował jedynie,ze minęła go fajna zabawa. Jednak i on zdawał sobie sprawę z tego,ze ta wyspa nie była godna uwagi dla postronnych, za to tunele mogły być dobrą kryjówką. Ktokolwiek tu był miał powód by wybierać się w taka pogodę i strzelać. Przykucnął, przytulił skrzydła do ciała i wszedł do środka. Zanim to zrobił wypościł jeszcze dwie magiczne kulki by trochę oświetliły drogę.
- Musieli mieć ważny powód - przytaknął. Zaraz potem dostrzegł kilka rys pazurów, tego z pewnością nie zrobili ludzie. - Pół smoki miały tu niezła imprezę - westchnął. Rozmyślał chwilę po kiego kogoś mogło tu przywiać.
- Ludzie chyba maja swoje służby bezpieczeństwa nie? - zapytał szukając jakiegoś punkty zaczepienia. - Moze doszło do walki miedzy gangami? - dodał. Wszak oni tez tłukli się z templariuszami od zarania dziejów.
avatar
Jacob Frye

Liczba postów : 128
Join date : 27/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Evie Frye on Nie Lis 29, 2015 11:22 pm

Evie nie miała uprzedzeń... aż takich, na jakie by mogło to wyglądać. Po prostu była wierna swojej rasie i przekonaniom, więc nie za bardzo przepadała za półsmokami, zwłaszcza takimi, które są wolne i robią co im się żywnie podoba. Ale tak chyba miał każdy smok? Mało który, znany jej osobnik tej rasy nie myślał tak o tych dezerterach. Pomijając już, że jako niemalże typowy asasyn, nie lubiła przelewu krwi i wolała załatwiać sprawy pokojowo, a przynajmniej dyskretniej. Czasami nawet zazdrościła bratu, że nie patrzył na to i wbijał z buta, jak miał ochotę.
- W jaką ważną sprawę... i dla kogo ważną... mogłoby się wepchać tyle ras? - zadała podstawowe pytanie, na które postara się znaleźć odpowiedź, nawet z samej ciekawości.
Tak, to była kwestia, którą poruszył Jacob, a która była kluczowa na te zniszczenia. Przecież dla widzi mi się raczej nie niszczy się doszczętnie całej wyspy, czyż nie? Musiało to być coś, lub ktoś, kogo strona która przyszła na imprezę nie dość, że w ogóle się tu pofatygowała, to jeszcze ściągnęła półsmoki do pomocy.
- Tak, mają powołane takie jednostki - odpowiedziała na jego pytanie. - Policja, detektywi, wojsko, straż miejska... - wymieniła te, które najszybciej wpadły jej do głowy.
Wojna gangów? Raczej jej na to nie pasowało. Co nie zmienia faktu, że był to najbardziej prawdopodobny na obecne rozeznanie scenariusz. Wszak bliźniaki nie wiedzieli, co tak naprawdę się tu działo, a to co znaleźli nie mówiło nic, poza tym, ile osób się lało i ewentualnie jakie bronie zostały użyte. Chociaż, może zmienią zdanie, jak znajdą pokój przesłuchań i ogołocone ze sprzętu centrum dowodzenia? Ale do tego kawałek drogi jeszcze.
- Jeśli walka między gangami, raczej nie ustawiona - skwitowała, trzymająca się swojego zdania. - To miejsce jest dobre na kryjówkę, może jeszcze na zasadzkę, ale raczej nie na otwarte, ustawione walki - dodała ze spokojem, w ramach wyjaśnień dlaczego tak a nie inaczej myśli w tym przypadku.
avatar
Evie Frye

Liczba postów : 122
Join date : 26/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Jacob Frye on Nie Lis 29, 2015 11:41 pm

On nie miał nic do półsmoków, pod warunkiem ze te psy były trzymane na smyczach. Zależnie od domieszki smoczej krwi były mniej lub bardziej niebezpieczne, nie mówiąc już o "elicie". A jeśli chodzi o luźne podejście... cóż Evie przynajmniej nie zbierała kolekcji kar i upomnień. Zawsze była spokojniejsza, grzeczniejsza i miała smykałkę do skradania się. Stąd zawsze omijały ją kochane nadgodziny czy paskudne roboty w "nagrodę". No ale co cie nie zabije to wzmocni... Przyglądał sie zniszczeniom raz po raz kierując swoją kulkę tam gdzie potrzebował.
- Na te pytanie niestety Ci nie odpowiem. Półsmoki jednak poszalały, wiele zniszczeń jest zrobione przez nie - wyprostował na chwilę głowę zaglądając do jamy w suficie, ale niczego nie znalazł poza jakimś pająkiem.
- Więc skoro nie gangi to któraś ze służb? Równie dobrze mogło tu być jakieś labolatorium, lub inna tego typu jednostka - dalej mówił to co przychodziło mu do głowy. Skrecił w bok by zaraz sie wycofać ponieważ drogę blokowało jeziorko lawy. Był ognioodporny, ale nawet to miało swoje granice.
- Może sami zrobimy tu kryjówkę? - zaproponował. Tu przynajmniej nie muszą przybierać ludzkiej formy za która Jackob nie przepadał, a musiał.
avatar
Jacob Frye

Liczba postów : 128
Join date : 27/11/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Smocza wyspa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach