Verbundi
Forum jest aktualnie zamknięte. dziękujemy wszystkim za wspólną grę.

Hala Targowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Hala Targowa

Pisanie by Admin on Pią Sie 28, 2015 11:30 am



Markety,supermarkety czy nawet hipermarkety jeszcze zanim w ogóle powstały musiały borykać się z konkurencją jakimi są targowiska. Nawet dzisiaj mimo ich potęgi ludzie nadal chętnie robią zakupy w takich miejscach. Powodów może być wiele, choćby swoista wieź miedzy sprzedawcą a klientem, której nie uświadczy się w marketach.
Hala targowa jest dość duża. Dominują tam przede wszystkim stoiska spożywcze oferujące codziennie świeżą żywność. Sporo jest też stoisk z artykułami dla zwierzaków,piekarni, ze dwie księgarnie, trochę sklepików z odzieżą. I sezonowo podczas świąt wyrastają oferty kurczaków albo choinek.   Hala jest podzielona na kilka równoległych alejek i sporo bocznych wyjść. Wokół budynku rozstawiono ławeczki, posadzono kilka ładnych kwiatów. Na jednej ze ścian stoiska na zewnątrz zdominowały różne kwiaciarnie i mała kawiarenka.   bez wątpienia to dobre miejsce do zrobienia podstawowych zakupów do domu lub spotkanie się z kimś.
avatar
Admin
Admin

Liczba postów : 201
Join date : 22/08/2015

Zobacz profil autora http://verbundi.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Hala Targowa

Pisanie by Amanda Katsse on Pon Paź 26, 2015 11:09 pm

Są takie dni w których swobodnie można przepić, wydać wszystkie oszczędności na swoje widzi mi się. W taki oto pochmurny dzień i Amanda zdecydowała się na zakupy. Wprawdzie był to jej obowiązek, bo jako hodowca musiała dbać o swoje psy, ale pokusiła się o parę nowych koszulek oraz dość ciekawą biżuterię, która mimo  dość prostego wyglądu spodobała się jej szczególnie.
W chwili obecnej kasztanowłosa wybierała różnorodne akcesoria dla swoich podopiecznych. Bo oczywiście to roczny labrador wymęczył piszczałkę, inny rozerwał już mocnymi zębami, pomijając zdarzenia z różnorodnymi rzeczami typu legowiska dla szczeniaków. Bywają nawet niesforne, ech! Od kiedy Alexander wziął kilka dni wolnego na jej głowę spadło więcej obowiązków. A mimo to odnajdowała czas na przyjemności i tym podobne.
Nachyliła się nad jedną z regałów, gdzie leżała karma dla psów. Już sięgała ręką do wymienionej rzeczy, gdy nagle coś śmignęło jej pod nogami. Nie wiedziała co to, ale ok. Wsadziła niepewnym ruchem do ala koszyka na zakupy karmę zerkając raz jeszcze pod nogi. Co to mogło być...Skierowała rękę do koszyka na zakupy by włożyć worek karmy, aż tu nagle...
- AAAAAAAAAAAAAAAAA!!!! - wykrzyknęła odskakując do tyłu i puszczając wszystko co miała we dłoniach, a niektóre rzeczy wręcz rozwalając po podłodze (chyba). W owym koszyku siedział duży, lekko włochaty pajęczak. Widziała takiego gdzieś niedaleko. Znając fobię kobiety, już dawno zaczęła by o wiele głośniej wrzeszczeć i nie wiadomo co robić, ale to miejsce publiczne, spokój! A odskakując uderzyła o coś. A raczej o kogoś...Odwróciła głowę. Pytanie było tylko jedno, kto to był? Zdążyła jedynie wyjąkać ''przepraszam'' gdy złotawy odcień oczu mężczyzny zamroził ją, wręcz dosłownie.
avatar
Amanda Katsse

Liczba postów : 67
Join date : 24/08/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Hala Targowa

Pisanie by Claude Faustus on Wto Paź 27, 2015 11:48 am

Kiedy Amanda na niego prawie że dosłownie wpadła, zerknął na nią spojrzeniem wypranym z jakichkolwiek emocji. Wpatrując się w jej twarz poprawił okulary, po czym uśmiechnął się pod nosem, w ciut opóźnionej reakcji na jej krzyki, gdy zobaczyła pająka.
- Nic się nie stało - odpowiedział, po czym zerknął na pająka.
Jako, że dziad postanowił zrobić rundkę do wejścia ze sklepu, a skoro Claude kontroluje insekty, brunet wydał mu bezgłośne polecenie, które sprawiło, że zwyczajnie się zatrzymał. Przeprosił na chwilę Amandę, poprosił o słoik dla zwierzątka, do którego wprost z namaszczeniem go wsadził. Zadecydował również, że go zakupi. Rzadki okaz, a przy tym drogi. Idealna okazja, by przetrwonić trochę pieniędzy Noela! Tak czy inaczej, po tych czynnościach wrócił do dziewczyny.
- Bagnik nadwodny - powiedział rasę tego gagatka. - Szalenie rzadki gatunek z Europy. Jak można bać się takiej piękności? - zagadnął, mając na myśli pająka.
Cóż, on lubił pająki. Sam był jednym poniekąd, w części. Co prawda był półsmokiem, ale i tak kawałek z pająka dość spory miał, co widać było po jego prawdziwej formie. Wielkiego, parometrowego pająka, z wyraźnymi domieszkami smoczymi, jak łuski czy proste do ukrycia skrzydła i ogon.
Wiedział też, że bracia przy zabawie z pamięcią Amandy, możliwe że zmienili i spojrzenie dotyczące jego, a na Smoczej Wyspie widziała go w formie półsmoczej nie ludzkiej. Dlatego udawał, że widzi ją pierwszy raz. Co poniekąd i tak było prawdą. Wszak czy to w poprzednim spotkaniu w domu Maxwellów czy na Smoczej, jedynie przelotem był i nie zdążyli zamienić ni słowa. Jak widać, pierwszego nie pamięta, a w wersji drugiej go nie poznała, więc tym bardziej grał.
Ukradkiem zerknął na koszyk z rozwalonymi zakupami dziewczyny. Plus taki, że nie porwały się torby z karmą, a zabawki się nie uszkodziły. Niektóre były kruche. Faustus poczuł się w obowiązku to ogarnąć, dlatego przyklęknął obok koszyka, po czym wszytko ładnie w nim poukładał na nowo. Obliczając wagę w rękach, i zgadując ile uradzi kobieta, postanowił, że po prostu postawi go jej pod nogami.
- Bardzo duże zakupy... - stwierdził, prostując się, i zerkając na kobietę. - Prowadzi pani hodowlę? Taka ilość wyprawki raczej nie jest tylko dla jednego psa...
avatar
Claude Faustus

Liczba postów : 31
Join date : 30/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Hala Targowa

Pisanie by Amanda Katsse on Wto Paź 27, 2015 2:38 pm

- Piękny? Brr....- momentalnie przeszły ją ciarki, od stóp do głów. Jak można było nazwać coś takiego ''pięknym''? Dla niej było to obrzydliwe, przerażające stworzenie.
- Po prostu...każdy pajęczak wzbudza we mnie taką reakcje. Jest to sprawka długoletniej fobii której nikt nie zaradził, więc wzmocniła się i pozostała. - przejechała dłonią po ramieniu z lekkiego zakłopotania. Ta...Jeśli Am pamiętałaby prawdziwą wersje Claude to nie byłoby innej opcji niż taka, że w tej chwili zwiewałaby w panicznym popłochu. Ogółem można było powiedzieć, że mało co pamiętała z Smoczej Wyspy. Głównie przez różnorodne środki które jej wstrzykiwano na wyspie. Gdy Claude zniknął jej z oczu z tym czymś, czego na oczy widzieć nie chciała, zerknęła z westchnieniem na rozwalone zakupy które miała zacząć układać. Cóż, dość szybko się uwinął, że nawet nie zdążyła kiwnąć palcem.
Gdy mężczyzna zbierał jej zakupy z podłogi chodź nie powinien, bo w końcu cała wina leżała po stronie kasztanowłosej, a przynajmniej ona tak sądziła, Amanda wpatrywała się w to jak w obrazek. Szybko jednak otrząsnęła się miej więcej przed tym jak ten zapytał o jedno z jej hobby i prac zarazem.
- Dziękuje, nie powinien pan sprzątać za mnie. Poza tym, ma pan dobrą spostrzegawczość. - skinęła głową zerkając raz jeszcze czy wszystkie rzeczy znajdujące się w koszyku nie zostały uszkodzone. - Wraz z bratem zajmuje się hodowlą, obecnie wyjechał, więc wszystko spadło na mnie. - westchnęła -
Skoro już rozmawiamy, jestem Amanda. -
podała niepewnie dłoń zerkając lekko niebiesko zielonymi oczami na rozmówcę. Nazwiska nie wymieniła, bo takiej potrzeby nie było. Ale jakby się tak spytać o hodowców psów z okolic łatwo można byłoby zgarnąć parę ważniejszych informacji. Prosto i bezproblemowo. Sięgnęła obiema rękami po uchwyt koszyka który zarzuciła sobie na ramię z pewnymi problemami. Innej możliwości nie było, bo by tego nie uniosła, a znając życie, jak to kobieta będzie miała zamiar odstawić to do samochodu i pójść na dalsze ogołacanie sklepów z towarów. Właściwie, to był jeden problem. Problem dotyczący samochodu. Wrócimy do tego później. W pierwszej chwili lekko ugięła się pod ciężarem zawartości jaka została wpakowana do koszyka lekko chwiejąc się, ale szybko odzyskała równowagę stając wyprostowana.
- Z tego co widziałam wnioskuje, że wszelkie pająki darzy pan uczuciem. Może się przejdziemy?- oczywiście najpierw jeszcze w stronę kasy. Meehh...Jakie to ciężkie...
avatar
Amanda Katsse

Liczba postów : 67
Join date : 24/08/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Hala Targowa

Pisanie by Claude Faustus on Sro Paź 28, 2015 12:20 am

- Nie wszyscy muszą wszystko lubić - skomentował beznamiętnie słowa o pająkach.
Nim wymienił uścisk dłoni z kobietą, zapobiegawczo rzucił na siebie zaklęcie blokujące głowę. Wiedział o zdolnościach, odrobił pracę domową, a jak wielu: miał prawo do prywatności. Tak, pomijając już kwestię taką, iże musiał chronić swojego panicza i jego brata.
- Mówią mi Claude - przedstawił się, wymieniając uścisk dłoni.
Uśmiechnął się pod nosem, kiedy potwierdziła jego przypuszczenia, a nawet to, czego się dowiedział z niewielkiego śledztwa, jakie poczynił. Przytaknął na to jedynie głową, nie skomentował tego żadnym słowem. Nie czuł takiej potrzeby. Co nie zmienia faktu, że się zamyślił.
Widząc, że kobieta z trudem to podnosi, westchnął pod nosem, po czym pokręcił w niedowierzaniu głową. Zerknął na nią. Sam miał niewiele, więc owe niewiele wygodnie zawiesił sobie na łokciu, a następnie znów spojrzał na Amandę spod oka.
Zastanowił się, czy nie powinien jej pomóc. Z jednej strony, Amanda była kobietą, a kobietom mężczyźni, zwłaszcza dobrze wychowani, powinni pomagać. Pomijając to, iż był lokajem. Obsługiwanie ludzi i pomoc w nawet prozaicznych, prostych czynnościach było poniekąd jego obowiązkiem. Claude co prawda był dobrze wychowany, na ile można to uznać za dobrze. Ale przy tym, nauczony doświadczeniem, po prostu niektóre rzeczy olewał i potrafił być zwyczajnie wredny. Ba, poniekąd nawet lubił być wredny, zwłaszcza do kogoś, kto myśli że może mu fikać.
Po krótkiej chwili, podczas której Francuz pogrążył się w myślach, zauważył jak Amanda próbuje podejść z tymi klamotami do kasy. Westchnął cicho pod nosem, po czym postanowił jednak pomóc dziewczynie. Bez pytanie o pozwolenie odebrał zakupy i podszedł z nimi do kasy, przepuszczając kobietę przodem. Przenieść pomoże, ale zapłacić za nią, cóż, to by było tym dziwniejsze.
Jej pytanie ciut zbiło go z tropu.
- Przejść się? Właściwie mam trochę czasu - poprawiając okulary przytaknął na jej propozycję. - Ale sugeruję, by wpierw odstawić to do samochodu - dodał, wskazując na zakupy.
avatar
Claude Faustus

Liczba postów : 31
Join date : 30/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Hala Targowa

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Paź 29, 2015 7:23 pm

Chochliki za dnia nie lubiały za bardzo urzędować, jasne światło im przeszkadzało,toteż jeden z nich szukając schronienia ukrył się w hali targowej. Zapewne spałby sobie grzecznie, gdyby nie jakiś rozwydrzony dzieciak, który stracił walizkę w której sobie drzemał. Troche zdezorientowany czmychnął do losowo wybranej torby, akurat trafił na zakupy z jakimiś psimi zabawkami i jedzeniem. Trzeba było przyznać, ze był szybki.
- Ale fajnie - zaskrzeczał cicho przeglądając zawartość swoich "łupów" Otworzył jedną paczkę z psia karmą i wziął garść chrupek aby spróbować.
- Dobre to- mruknął Kiedy już się trochę najadł, z czego więcej rozsypał, zanurkował do następnej. Druga porcja mu nie posmakowała wiec najzwyczajniej w świecie to wywalił za swoje plecy. Miał już sięgnąć po tzrecią jak ktoś dołoył kolejny zakup,a  który spadł mu prosto na głowę. Nieco oburzony skrzat w akcie protestu złapał za piszczącą zabawki i po prostu wywalił ją z torby. Będą go tu układać po głowie,no! zanurkował wiec głębiej szukając czegoś ciekawego. Wyrzucona zabawka poturlała się do puli następnego klienta, a ciut zapracowana kasjerka odruchowo skasowała to jeszcze raz.
- Przepraszam, ale to nie jest moje - odezwała się drobna kobieta która zaopatrzyła swojego kota w różne saszetki i legowisko.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Liczba postów : 261
Join date : 22/08/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Hala Targowa

Pisanie by Amanda Katsse on Czw Paź 29, 2015 8:55 pm

Zachowanie Claude ją nieco zaskoczyło. Wcale nie musiał tego robić, nie musiał być uprzejmy, być dżentelmenem jeśli robił to na siłę. W sumie zachowanie typu ''nie moja sprawa, niech sam/a sobie radzi'' było dla niej normalną. W końcu ma się takiego kuzyna, nie? Zachowanie Claude jednak  było w pewien sposób miłe. Westchnęła więc cicho drugi raz mówiąc, że nie musiał tego robić i podziękowała mimo wszystko.
Nie zauważyła jak chochlik dopadł do jej koszyka. No ba! Nawet nigdy by takiej opcji nie rozważała.
- Przydałoby się. - odpowiedziała krótko na temat zakupów które musiała wsadzić do bagażnika. Miała nawet coś dodać, ale usłyszała kobietę przed nią do której wpadła piszcząca, prawdopodobnie psia, zabawka.
Co? Przecież to jej! Spojrzała na koszyk w którym ewidetnie coś siedziało, albo miała zwidy. Trzeba wybrać się do okulisty.
Zerknęła wymownie na Claude i jedną ręką zaczęła wypakowywać rzeczy z koszyka, a drugą szybko wpakowała w głąb jego zawartości i gmerała w nim dopóki nie poczuła tego małego rozrabiaki.
- Przepraszam, ale to moje. - poczekała aż z pewnością zmęczona kasjerka skasuje ową zabawkę z paragonu nieznajomej kobiety, po czym dosunęła ją do siebie. Powracając do tematu; usiłowała więc złapać to coś, co było tam w środku. Ruszało się, więc było żywe. A na pająka to to nie wyglądało, chyba. Zerknęła na torbę przy kasie którą szybko zgarnęła i miała wykorzystać by wpakować to coś do środka, a potem zobaczyć co to. Albo opcja druga; teraz szybko wysypać wszystko do torby . Kto wie, może i Claude zauważy chochlika i pomoże jej, chodź znając jego naturę pewnie sobie na to popatrzy.
- Claude...


// dzisiaj 30.10.2015 jadę do ojca, więc nie wiem czy będę na kompie dzisiaj i w weekend> w razie kłopotów z fabułą zezwalam na posterowanie moją postacią :>
avatar
Amanda Katsse

Liczba postów : 67
Join date : 24/08/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Hala Targowa

Pisanie by Claude Faustus on Pon Lis 02, 2015 10:51 am

Kiedy w koszyku z zakupami Amandy zaczęły dziać się dziwne rzeczy, ten zerknął na to. Odruchowo złapał zabawkę, może dwie, które wyrzuciło z koszyka stworzonko, ale i tak bardziej z tego że jakby nie złapał to by oberwał, niż z faktycznej woli pomocy. Tak, jak Amanda pomyślała tak też się stało, bo innej opcji nie miało: Claude znacznie bardziej wolał obserwować.
Zdziwił się jednak, kiedy poznał niewielkie ciało, które dalej buszowało w najlepsze w koszyku Amandy. Co do jasnej cholery robią chochliki na wolności?! Cóż, to było małe i szkudujące; póki się go nie rozdrażniło, było raczej niegroźne. Dlatego też Faustus postanowił, bo sam by go złapał w dość szybkim tempie, że póki nikomu nie będzie zagrażał, jedynie poobserwuje. Poza tym nie miał obowiązku pomagać Amandzie ze stworzeniem. Tak właściwie, nie musiał nawet pomagać jej przenieść zakupów do kasy. Gdyby zapłaciła, pewnie pomógłby jej to przenieść do samochodu, ale tylko dlatego, bo jednak jej zakupy były ciężkie. Ale małe komplikacje, niestety.
Amanda powiedziała jego imię, a ten zerknął na nią i z miną nic nie wyrażającą poprawił okulary. Cicho westchnął pod nosem. Zerknął raz jeszcze na stworzenie, które pałaszowało kolejną saszetkę, zawartość tej saszetki znaczy się.
- To chochlik - tą informacją się podzielił. - O ile nie zostanie sprowokowany, nie jest aż tak niebezpieczny. Choć nie jednemu krwi napsuje - dodał ze spokojem.
"Aż tak" dodał jedynie dlatego, bo często żarty które to małe coś poczyniało, były niebezpieczne i mogły się zakończyć dajmy na to złamanymi kończynami albo oparzeniami czy okaleczeniami. Dajmy na to linki z sufitu, czy roztrzaskane szkło. Nie wspominając o kosztach doprowadzenia tego do porządku.
- Trzeba go uspokoić, by złapać. Inaczej narobi jeszcze więcej szkód - przechylił głowę, zamyślając się jak to zrobić, i jak sobie z tym poradzi Amanda.
avatar
Claude Faustus

Liczba postów : 31
Join date : 30/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Hala Targowa

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Lis 13, 2015 9:33 pm

Stworek nawet nie miał zamiaru dać się złapać. kiedy wyczuł, że coś gmera w JEGO torbie, zaczął uciekac niczym dziecko w basenie z piłeczkami, tu nurkując głębiej, tu wychylając się na powierzchnię. A trzeba było przyznać, ze to małe cholerstwo było nawet zwinne. Jednak po chwili takiej zabawy w berka udało Ci się go złapać, a po wyjściu z torby zobaczyć intruza w całej okazałości. Chochlik oczywiście się szamotał próbując wydostać,aż w końcu dziabnął Cię ostrymi ząbkami w palec i upadł na taśmę na kasie. Uciekając dalej zaczął rozwalać zakupy innych klientów mieszając je ze sobą, a tym samym wprowadzając chaos i zamieszanie. Co niektórzy klienci odskakiwali z piskiem, inni próbowali go złapać, jeszcze inni byli obojętni. Jeden z mężczyzn zamachnął się na niego torbą ze suchą karmą, ale ostatecznie trafił w regał przy kasie który zwalił się z łomotem na klienta. Sam worek z karmą rozdarł sie a zawartość rozsypała się po podłodze. Za to chochlik zniknął gdzieś miedzy klatkami z ptakami.  
avatar
Mistrz Gry
Admin

Liczba postów : 261
Join date : 22/08/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Hala Targowa

Pisanie by Claude Faustus on Nie Lis 22, 2015 8:06 pm

Claude miał może nawet pomóc złapać to małe merdostwo, które robi więcej szkód niż pożytku, jak widać. Kiedy ugryzł Amandę w rękę, ten skrzywił się mimowolnie, niemal namacalnie czując ból. Pomógłby magią, ale wolał by o to poprosiła. Rzadko był bezinteresowny. O ile w ogóle był kiedykolwiek...
Ale jednak jego pan napisał do niego, żeby wrócił do domu i oczekiwał gościa. Cóż, swojemu paniczowi, którego się swoiście pożąda, nie można odmówić, a obowiązki trzeba wypełnić. Poza tym, i tak zakupy już zrobił i czekają na niego w samochodzie. Mięso trza do lodówki wsadzić dajmy na to, bo się zepsuje nim cokolwiek się z niego zrobi.
- Chochliki trzeba najpierw uspokoić - rzucił jedynie w ramach podpowiedzi. - A teraz, pani wybaczy, ale muszę panią opuścić. Obowiązki wzywają - dodał ze spokojem, po czym w szybkim tempie usunął się w stronę rezydencji.

[ZT]
avatar
Claude Faustus

Liczba postów : 31
Join date : 30/09/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Hala Targowa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach